
kilka zdjęć z domowego lasu mojej siostry.
bluszcz Im się tak pięknie pnie do góry po ścianach, po drzwiach..
zielony chłopczyk

Zielony chłopiec – bo tak nazywa się marka, która jest producentem łóżeczka.
Greenboy.
I choć łóżeczko mieliśmy, to ja – miłośniczka drewna nie mogłam sobie takiej współpracy odmówić.
Jeszcze drewna jak drewna, ale lin! Jesteśmy zachwyceni z mężem wieloma pomysłami z ich wykorzystaniem.. Ostatnio zrobiliśmy barierki z lin przy zejściu do piwnicy. Wyglądają minimalistycznie, pięknie się komponują z drewnem.
Benio jest takim wierciochem, że ciągle w nocy ratuję Mu nogi i ręce z pomiędzy drewnianych szczebelków. Te liny wydały mi się bardzo przyjazne dla dziecięcego kręcącego się ciałka.
Łóżeczko zaskarbiło sobie moją sympatię jeszcze szerokością. Gdyż dziecko najczęściej lubi spać w poprzek, skąd wie w którym kierunku jest „poprzek” to ja nie wiem, ale idealnie w każdym łóżku muszą się w to wkomponować.. a to łóżeczko posiada 90cm szerokości. razem z łóżeczkiem jest dedykowany mu specjalny materac, z pięknym lnianym poszyciem.
Polski produkt, pochodzi z Bieszczadzkiej Komańczy, projektowany przez architekta Stanisława Bielawkę.
Jego design idealnie komponuje się z górskim klimatem jak i w nowoczesnych wnętrzach.
Swoją oryginalnością i ciepłem może nadać piękny charakter dziecięcego pokoiku i być jednym z największych dekoracji. Przy takim łóżeczku wystarczy już tylko bujany fotel i lniana girlanda.
Posiada dwie wysokości położenia materaca, możliwość innego przeplecenia lin do samodzielnego wychodzenia..
Posiadają również w ofercie kołyskę (można wykorzystywać jako łóżeczko przenośne) oraz łóżko dla starszaków. Wszystko to zachowane w podobnej stylistyce i staranności o szczegóły.
Wśród tego co pojawia się na rynku jest to chyba dość duży oryginał.
więcej aranżacji możecie zobaczyć na Ich blogu – tutaj.
zerknąć na facebooka czy instagram.
wakacje na werandzie.

Coraz więcej czasu zajmują mi projekty poza blogiem.
Sprawia mi to dużo frajdy, choć wszystko to zajmuje mnóstwo czasu, zabiera sen, ale ja nie wyobrażam sobie inaczej.. jak mam chwilę wolniejszą to już coś wymyślę, już mnie rwie..
dlatego za dwa tygodnie (mam nadzieję) będę miała dla Was kolejny projekt nad którym pracuję.
Bloga swojego niezmiennie lubię najbardziej z moich wszystkich zajęć, ale coraz więcej odmawiam postów sponsorowanych, bo ciężko wygospodarować jakąś chwilkę, a jak już mam chwilkę to lubię tak na luzie, bez wielkich terminów i wymagań..
Dlatego wciąż z wielką przyjemnością biorę udział w akcjach Mamissimy.
tam zawsze jest luźno, bez spięcia i nadęcia.
z przyjemnością sięgnęłam po aparat, już trochę zakurzony i pstryknęłam zdjęcia (pomiędzy burzami) tego co u nas w wakacje na co dzień.
ja za bardzo wybierać produktów nie musiałam, bo blogując w świecie dziecięcym od tylu lat znam te marki na wylot i każdą ich rzecz.
wszystkie 10 marek towarzyszy nam od lat gdziekolwiek bym zrobiła zdjęcia, czy na tarasie, czy w pokoikach dzieci..
od dziś do czwartku jest w Mamissima promocja – 15% na całą kolekcję marki Jollein, którą notabene uwielbiam i baaaardzo polecam – TUTAJ.
Piękne wzornictwo, materiały, wykonanie.
Na tarasie z tej marki można zobaczyć baldachim ze stelażem oraz fotelik.
butelka life factory – podchodziłam z wielką rezerwą, bo butelek miałam dla dzieci milion i szlag to trafił! przecieka, wylewa się w torbie. jak Ktoś ma jakąś extra sprawdzoną to jestem chętna usłyszeć o niej.
i ta jest szklana, ale w osłonce gumowej. nie wylewa ani w torbie ani przy piciu. Benio uwielbia z Niej pić, co widać na zdjęciach, nie opuszcza Jej -serio. a rozmiar idealnie pasuje też dla osoby dorosłej jako bidon czy do auta. moja ocena – super!
kocyki w serduszka pink no more – marka całkowicie genialna, w każdym producie. jakość, staranność.
od wielu lat uwielbiam i nigdy się nie zawiodłam a wręcz przeciwnie.
kocyk bambusowy w tukany poofi – polska marka, sprawdzona, wzór idealnie letni. ja lubię jeszcze te bambusowe koce/otulache/chusty dlatego, że potem szyje siebie z tego spódnice 🙂 (fajny jeszcze mają wzór w kaktusy)
lampka beaba – idealna na małe, przyciemniane światełko na noc, do snu.. ja beabę uwielbiam przez ich produkty dla niemowlaków. pojemnik na mleko jest do dziś niezbędny. lubię też ich okulary.
parking i kask janod – a z tej marki to już testowaliśmy chyba wszystko. instrumenty, zabawki.. parking jest codziennie w użyciu, potrafi zająć Benia na długi czas. ale On ma hopla na punkcie aut..
kask porządny, fajny, regulowany, polecam.
lassig kąpielówki i ręcznik – tę markę znałam dobrze jako koce i otulacze. teraz mamy kąpielówki i ręcznik. ręcznik jako plażowy extra, jako domowy mniej, bo ja lubię domowe gdy z dwóch stron są frotte. kąpielówki – boskie. wygodne, lekkie. jak Ktoś ma jeszcze wakacje przed sobą albo często jeździ na basen to polecam całkowicie.
autka kształty lullalove – słodkie, wygodne do trzymania, lekkie, starannie wykonane.
cienki kocyk muślinowo bawełniany Maki Mon Ami – bardzo dobre wypośrodkowanie. na te noce pojedyńczy muślin był za cienki a kilku warstwowy za ciężki i gruby, dlatego, ten z dwóch warstw – idealny. bardzo nam podszedł.
krem od słońca MomMe – dla dzieci z wrażliwą skórą bardzo dobry wybór.
naczynia Deglingos – wykonanie super, zarówno naczynia jak plecaki, jednak nie moja bajka jeżeli chodzi o grafikę.
pojazdy KidO – mamy z tego jakieś samochody i samolot. proste w swojej budowie, wygodne do trzymania, wytrzymałe. bardzo lubimy te zabawki. a na portalu ładne bebe możecie zobaczyć więcej i poczytać moje odpowiedzi na temat naszych wakacji – tutaj.
