polowanie

Nadszedł czas wyprzedaży.
Na blogach posty z tym Kto co upolował i za ile.
Więc i ja napiszę co na polowaniu ustrzeliłam.. z tym tylko, że u mnie nie było wyprzedaży, a zwykłe targowanie się i rzecz nie działa się w centrum handlowym a na targu staroci w Spale.
Tydzień temu w niedzielę, moja siostra wymyśliła, że pojedziemy do Spały, po drodze do skansenu, błękitnych źródeł..
Zostawiliśmy dzieci sztuk 4 dziadkom i popędziliśmy.
Pospacerowaliśmy po starociach, w pięknym budownictwie zjedliśmy obiad i lody z kawą.
Zjawiskowo miły dzień.

_DSC0883 _DSC0920 _DSC0916 _DSC0896 _DSC0912 _DSC0910 _DSC0922 _DSC0927 _DSC0940 _DSC0932 _DSC0938 _DSC0950 _DSC0963 _DSC0967 _DSC0973 _DSC0994

żołnierz do orzechów  -35zł (były też z ręką, ale my chcieliśmy zaadoptować tego co najbardziej na wojnie ucierpiał)
torebka skórzana – 10zł 
parasolka z jedwabiu – 65zł
szafka z lotkami – 60zł
naszyjnik – 35zł

Terminy jarmarków staroci można zobaczyć tutaj.

drukujemy..

kiedy byłam małą dziewczynką miałam dwa wyobrażenia o swoim dorosłym życiu.
najczęściej opowiadałam o nich w kuchni.
mieliśmy tam piec kaflowy (jest zresztą do dzisiaj, tylko już inny), fotel taki duży, wygodny. kręcił się dookoła. popołudniami drzemał w nim Tata.
kręciłam się na tym fotelu i fantazjowałam. choć to chyba nie były fantazje. bardziej relacje z tego jak będzie..
pierwszym moim wyborem na przyszłość było zostać bacą.
pasać owce na zielonych halach. mięć małą, drewnianą bacówkę. ławeczkę przed wejściem. rzekę w pobliżu. oglądać co dzień słońce jak się kładzie na zielonych pastwiskach. jak przenosi swój cień.
mieć psa pasterskiego i zwykłego burka. 
przed domem palenisko. rosę, mgły, ciszę i galop konno przed zmierzchem.

drugim wyobrażeniem była kamienica w Krakowie. obrośnięta bluszczem. z wysokimi sufitami i długimi zasłonami. z regałami książek od ściany do ściany.
ja w kapeluszu po Krakowskim rynku. a w tej kamienicy piękne drewniane schody z rzeźbieniami.
duże masywne biurko i ja przy tym biurku pisząca książki.

miałam wtedy może 7 lat gdy snułam te opowieści.
dziś mam 32, za chwilę 33..
w swoim życiu mieszkałam w pięknej wysokiej kamienicy, choć nie była w Krakowie była zjawiskowa. Do dziś wspominamy z mężem czas jaki tam przeżyliśmy i wspólnie twierdzimy, że nie rozmiar domu mówi o szczęśliwym bycie.
po Krakowskim rynku chodziłam wiele lat kończąc tam szkoły. popołudniami siedziało się na murze koło Wawelu i łapało nocą płatki śniegu na Kazimierzu.
jeździłam w swoim życiu konno. 
patrzę jak się słońce kładzie na nasze polany i zasianą obok kukurydzę.
mam bacówkę drewnianą – taką jakby..
fotele na werandzie i rzekę obok.
mam rosę, mgłę i ciszę..

kilka dni temu patrzyłam jak drukuje się moja książka..

_DSC0794 _DSC0778 _DSC0777 _DSC0802 _DSC0770 _DSC0786 _DSC0800 _DSC0789 _DSC0796 _DSC0798 _DSC0804 _DSC0806 _DSC0808 _DSC0831 _DSC0813 _DSC0833 _DSC0812 _DSC0825

gdyby Ktoś z Was, kiedyś, szukał drukarni to miałam chyba przyjemność współpracować z najlepszą.
atmosfera, ludzie, porządek, ład, kontakt, profesjonalizm, serdeczność…
szkoda mi było stamtąd wychodzić.. Colonel się nazywają.

podwórko

_DSC0621 _DSC0625 _DSC0630 _DSC0635 _DSC0642 _DSC0644 _DSC0645 _DSC0654 _DSC0659
_DSC0671 _DSC0677 _DSC0695 _DSC0701 _DSC0723 _DSC0711 _DSC0690 _DSC0735 _DSC0739 _DSC0754 _DSC0744 _DSC0726 _DSC0692 _DSC0759 _DSC0728

tak przez przypadek znalazłam się z aparatem na dworze, bo ostatnio mało już co go noszę.
wrzucam więc na szybko te zdjęcia co zrobiłam na naszym „zapłotowym” podwórku.
tak w biegu bo wczoraj byliśmy cały dzień w Energylandii (specjalnie szukaliśmy dni by było mało ludzi, a wczoraj wycieczek szkolnych już nie było, a wakacyjnych jeszcze nie było), a dziś prujemy w rodzinne strony..
dobrego weekendu Moi Drodzy :*