sobota zwykła.

_DSC0516 _DSC0530 _DSC0506 _DSC0504 _DSC0518

taka sobie sobota.
rano byłam na zakupach. robię sałatkę do grilla, bo czekamy na gości. co chwilę pada, by zaraz wyszło słońce.

podnosząc głowę znad krojenia papryki, widzę przez okno mojego męża z kolegami, gdyż zamarzył sobie boisko do siatkówki plażowej… gdy pytam o tę fanaberię, odpowiada z miłością wielką „Puszku, przecież ja to dla Ciebie robię”..
zastanawiam się więc czy będę grać teraz w ciąży czy zaraz po urodzeniu… 😉
On myśli, że ja mu wierzę.. 🙂
w piachu moja przyjaciółka z synkiem i Tochą.

a w telewizji na „star tv” takie przeboje, że można umrzeć!! 
przy „belye rozy” już nie wytrzymałam i włączyłam na full.. chyba cała wieś słyszy. 
jest dobrze. jest naprawdę dobrze.
i dla Was soboty wyjątkowej w swej zwykłości.

https://www.youtube.com/watch?v=hO0gKKpQv_U

kurki

_DSC0432 _DSC0438 _DSC0453 _DSC0466 _DSC0459 _DSC0482 _DSC0488 _DSC0494

a wracając z tej wsi, kupiłm kurki od kobitki co przy lesie siedziała. i żałuję, że jeden koszyczek, bo miała duże porcje a po 15zł.
świeże, prosto z lasu… teraz sobie w brodę pluję. bym zamroziła i miała na zaś.
grzybów nie lubię. pieczarkę ewentualnie zjem, ale kurki!!! to inny wymiar!
tak jak i carbonnary niczym nie mącę, bo sam smak parmezanu jest tak specyficzny, że szkoda go zakłócać cebulą czy czymkolwiek..
i do kurek nie dodaję ani czosnku, ani właśnie tej cebuli..
do nieba w gębie wystarczą mi …

kurki – umyć, osuszyć. większe pokroić, mniejsze zostawić.
podsmażyć na maśle.
dodać śmietanę 30kę kremówkę. (ja dodaje  dwie te z Lidla „pilos” mają po 200g.)
pieprz, sól. 
czekam trochę i mieszam. potem zatrzepuję lekko mąką z wodą by zgęstniało.
gotuję makaron tagiatelle.
i pietruszeczka na koniec…

a na deser kompot z czereśni i truskawek.. bo jak to moja Mama mawia „kompot w domu musi być!”.

_DSC0445

gałgan i wałkoń.

_DSC0398 _DSC0415 _DSC0417 _DSC0284 _DSC0165 _DSC0294 _DSC0290_2 _DSC0292 _DSC0405 _DSC0309 _DSC0356 _DSC0392 _DSC0380

ten weekend spędziliśmy na rodzinnej wsi z której wklejam kilka zdjęć. nie piszę nic więcej, gdyż dzisiejszy upał ciężarnej na to nie pozwala..
tytułowy gałgan i wałkoń to ta para poniżej 🙂 takie dostali dodatkowe imiona od Cioci Justynki. pasują jak ulał.

_DSC0172