gdyby Kogoś ominął najnowszy numer magazynu Green Canoe…
Na stronie 164 szafa tosi..
aby poczytać wystarczy kliknąć w okładkę.
słowo na święta.
kompot z suszu mi na piecu bulgocze..
pachnie prawdziwą choinką, zdobytą u tutejszego leśniczego.
w misach kokoszą się pomarańcze i mandarynki.
założyłam świeże pościele i podłogi lśnią.
pokoje gościnne czekają by zapełnił je gwar rozmów i torby rebiaty, z ciepłym odzieniem na pasterkę.
czeka 14 krzeseł. 14 talerzyków i 14 łyżek. 14 prezentów czeka..
Tosia słodko śpi, a ja choć padam z nóg trochę jeszcze zrobię.. bo to niezwykle miłe padanie z nóg..
zanim skończy się dzisiejszy dzień i przygotowania, chciałam jeszcze Wam napisać słowo.
życzę Wam moi Drodzy…
zdrowia, bo bez niego nie ma nic.
odwagi, bo to ona pozwala iść naprzód, zdobywać marzenia.
stabilności emocjonalnej, bo łatwiej wtedy żyć. (choć czy my kobiety, w ogóle wiemy co to stabilność emocjonalna?)
poczucia bezpieczeństwa, bo byt kształtuje świadomość.
ale najbardziej życzę Wam czasu, bo czas w XXI wieku to coś najcenniejszego co możemy ofiarować drugiemu człowiekowi…
a po co istniejemy na tym świecie jak nie dla drugiego człowieka…?
dziękuję Wam za przepiękny rok. to był dobrze wykorzystany czas. ten czas z Wami.
aż wióry lecą..
zazdrościć to ludzka rzecz.. nawet zdrowa, bo nas motywuje, mobilizuje, zmusza do działania..
ja tak ostatnio pozazdrościłam wooden story.
kilka dni temu znalazłam u Pauliny z monmonandbrunto skrzynie i klocki. rano, zdjęcie na facebooku. w skrzyni siedzi Jej dziecko. uważam, że jest mistrzynią w wynajdywaniu perełek..
piszę więc czym prędzej do Niej.. że ja bym chciała, że po ile, gdzie i czy się da..
oczywiście, że się da. a najlepiej napisz do Nich bezpośrednio. wieczorem zamówiłam skrzynię i klocki.
otóż skąd ta zazdrość? bo jest zachwyt. nadzwyczajny. począwszy od strony internetowej. przepięknej. jasnej, przejrzystej. czytelnej. z rewelacyjną grafiką i fotografiami.
to wiedziałam na początek.
dwa dni temu doszła do nas paczka..
na wielu rzeczach się nie znam, o niektórych nie mam pojęcia. czasami jest też tak, że wydaje mi się iż coś wiem, a tak naprawde wielkie nic..
ale o drewnie wiem wiele! jestem córką stolarza. wychowaną w drewnianym domu i w takim samym żyje dziś.
w drewnie pracował mój dziadek, o drewnie mój Tato i Szwagier zjadł wszelką możliwą wiedzę.
na temat tego jak coś jest wykonane jestem w stanie powiedzieć dużo i nie jest to puste gadanie..
dostałam paczkę. zwykły karton obwinięty papierową taśmą z logiem. jako Ktoś produkujący i wysyłający mam już pierwszą myśl.. „o nie!! skąd Oni taką taśmę wzięli? ja też taką chcę!”.
otwieram. z żalem przecinam. nie wiem czy ja Wam musze cokolwiek pisać czy Wy to widzicie na zdjęciach?
oprawa klocków, ten karton, wióry.. mistrzostwo! wykonanie i pomysł. ja jestem pod ogromnym wrażeniem i duma mnie rozpiera, że to z naszych gór.. nie tam od razu skandynawskie i inne modne kraje.. nie! nasze polskie! to się wierzyć nie chce!
bałam się od początku tych kółek w skrzyni. bo dom nowy, a podłogi to już droższej się nie dało kupić. więc w obawach przed reakcją męża czekam na te kółka z tą skrzynią.. a one.. pływają nie jeżdżą!
do skrzyni mamy dobrany worek (zamawia się osobno). jakość tych nadruków.. no nie wiem jakich słów użyć.
mój język dosyć skromny, słów wielu szukać nie będę..po prostu.. ja jestem pod ogromnym wrażeniem.
firma Wooden Story (tutaj).
a to co piszą też o sobie sami..
” Mówimy, że zabawki przyszły do nas z lasu, że jeszcze pachną drzewem i słychać w nich szum wiatru buszującego w liściach lub igłach. Dziadek Borowy, bo na nazwisko mamy Borowy mówił prawdę: „tworzenie dla dzieci daje radość również dorosłym”. Wiemy to bardzo dobrze. Stworzyliśmy Wooden Story z miłości do natury i dla szczęścia dzieci.”













