andzia…

Tosia była na swoim pierwszym w życiu rajdzie motocrossowym, którego mało co nie wygrał Jej Tata… jednak z powodu złamanej ręki, nie wziął w nim udziału… ale opowiada o tym tak, jakby brał czynny udział i na podium stał… 😉

 

Są tacy ludzie w naszym życiu…

tacy, którzy przekraczając próg naszego domu, tworzą jedność… tak, jakby od zawsze z nami byli.. Jakby rankiem razem z nami do pracy wychodzili.. tacy, którzy tworzą swoim istnieniem domowy komplet.

…bo komplet… to wtedy, gdy jest gwar i śmiech. Tematów niezliczona ilość. Podjadanie słodyczy. Pewność i poczucie bezpieczeństwa, by złapać dystans i z samego siebie, śmiać się do łez. 

…komplet, to herbata posłodzona idealnie, choć Ty łyżeczki nie trzymasz w dłoni. Powieszone pranie, choć pralki nie otwierałaś. Zrobiona kolacja, choć nawet deski do krojenia nie wyciągałaś. Łazienka w idealnym stanie, choć po kąpieli dziecka inną ją zostawiałaś. Pusta zmywarka, podczas gdy Ty, jedyne co pamiętasz, to 76 minut do końca zmywania…

…komplet jest wtedy, gdy Ona przyjeżdża, późną porą, zdejmuje buty, wiesza marynarkę i kieruje swe kroki do łóżeczka Tosi by popatrzeć choć chwilkę… potem wyciąga z plecaka makaron, rukolę, tuńczyka, suszone pomidory i czerwoną cebulę mówiąc, że to Ona zrobi dziś kolację… rankiem, gdy budzi się To, wszystko już dla Niej nie istnieje…

Najczęściej właśnie, przyjeżdża późną porą… bo koncert, bo teatr, bo kino…

A jak po koncercie w Katowicach najbliższy pociąg jest do Gdańska, to Ona do tego Gdańska jedzie… ciemną nocą… choć w Krakowie mieszka…

I taką najprawdziwszą sobą jestem właśnie przy Niej… jak przy najbliższej mi rodzinie.

Na półce, zostawione okulary Jej leżą… Patrzę na nie codzień i czekam aż po nie wróci… udając, że pojęcia nie mam o możliwościach wysyłkowych…

 

 

O Tej, co do kompletu u nas wystepuje, pisałam już we wspomnieniach z internatu,

o tutaj… bo to tam w jednym pokoju zasypiając szeptałyśmy sobie tajemnice i obawy, chichrałyśmy się do nocy, by potem na łeb, na szyję rankiem do autobusu 124 zdążyć…

43 odpowiedzi na “andzia…”

  1. Wspaniale mieć kogoś takiego u swego boku 🙂
    ooo chodzone spacery się zaczynają,oczka Tosi przepiękne a z ciebie radość aż kipi!!!

  2. Jeeezzzuniuuu:* ale jesteście piękniusie:* wszystkie trzy:* Ty w tej koronie,pierwsze co mi na myśl przyszło to tak tak królowa jest tylko jedna,choć w Waszym przypadku dwie…
    Moje takie Kochane choć tak daleko…czytałam i tak sobie marzę,myślę że pewnego dnia pięknego dnia to ja przejadę pól Polski by do Waszych dni zapukać…
    i będę jechać tym pociągiem czy czymś tam…i serducho będzie mi walić jak młotem,jak to będzie,czy nie zręcznie na początku…
    czy odnajdziemy wspólny język…
    i tak jakoś pewna trochę jestem…no dobra może trochę bardziej niż pewna,że otworzysz te drzwi,lub wyjedziesz po mnie na dworzec…i przytulimy się mocno,tak jakbyśmy od zawsze były…a pózniej usiądziemy ,na sofie,podłodze czy gdzieś tam…napijemy się tego wina…
    i nagadać się nie będziemy mogły!!!
    ooo tak będzie….a i jeszcze Tośkę wycałuje:* a Ty mą Marcysie!:*a Piotr mój z Adasiem wspólny język znajdzie:)

    1. Ja też czasami sobie takie chwile wyobrażam 🙂
      I już myślę co by tu upichcić 🙂 Oj myślę, że gadania to tu będzie całą noc. W ogóle sie nie obawiam jakiegokolwiek milczenia :*

  3. Śliczna ta Twoja Ania 🙂 Piękno przyjaźni jest tym piękniejsze, że jest nienaznaczone tym, co często piękno miłości.. przyjaźń jest tak ważna, że aż nie do wiary 🙂 Dla mnie przynajmniej jest jedną z trzech rzeczy w życiu najważniejszych … Cieszę się że masz swoją Anię tak jak i ja mam Julitkę 🙂 Tosiunia cudowna na wszystkich zdjęciach ale to przy barierce podglądająca przez kratki bramki (czy czegoś tam) jest po prostu przecudowna!!!!!! 🙂

    1. Iwciu, to jest Angelika 🙂 A Andzia ją nazwałam jak miała 15 lat i tak juz zostało. To bardzo do niej pasowało. Bo Ona była taka „niedociumana” :))) taka nieśmiała dziewczynka trafiła do Krakowa… I jak ja sobie pomyślę jak to było… a teraz gotuje sto razy lepiej niż ja. Wygadana taka. Szkół pokończyła jak głupia… No prześcignęła mnie zdecydowanie… Ale aż dume czuje jak patrzę 🙂 A ja mam taką jeszcze Kamilkę. 🙂 O której zresztą pisałam już 🙂

  4. Nic tylko dziekowac, ze ma sie u boku takich ludzi!
    Wy tu o duchowych sprawach, a ja wyjade z tym, ze tez najczesciej jem makaron z rucola, suszonymi pomidorami i czerwona cebula, z tym ze zamiast tunczyka jest feta i koniecznie podsmazone orzeszki piniowe:)

      1. a wiesz ze Lily to tez fanka rukoli?!Moj zaczal jej robic taka bulke z np.jajkiem, serem itd itd i rukola wlasnie i to naprawde pcha tego zielska porzadnie a ona to je.zdziwilam sie bo dzieci na ogol tego typu rzeczy nie jedza.Dlatego dzis tez byla rukola.
        Raz jak mialam smazyc szpinak to zobaczylam ze ona wyjada z woreczka i przezuwa…U nas cala trojka lubi.Mniam

  5. nie uwierzysz, ale nie da się nic napisać…
    nic, bo słowa tylko by zadeptały te emocje…
    jedyne co można to tak uściskać Was!
    A ta fota z miną w koronie „najlepsza” opisuje całą Ciebie 😉
    Andzie to tak mają, że jak przychodzą „nie wiem skąd” do zawracają w głowie hihihi

  6. Haha tez chcialam zacytowac te piosenke jak Marys :):) (mojego brata kiedys ukochana piosenka;)
    Cudowne slowa. Cudowne.
    Piekne dziewczyny jestescie:)
    A Tosia jaka juz duuuuzaa!!!
    Ale moja Adka juz duza tez. Jak tak czasami uda mi sie na nia spojrzec z bezpiecznej odleglosci :):)

  7. Dziękuję za te słowa Julisiu 🙂 I każde słowo powyżej. Jula jesteś osobą, która miała duży wpływ na to jakim człowiekiem jestem teraz. Ogromnie się cieszę, że Ty jesteś, że Wy jesteście. Zawsze dajecie mi to co najważniejsze. Czas. Zawsze jest dobry. Kiedy bym nie dojechała.
    Za Tosią szaleję – wiadomo 🙂 Kawa najpyszniejsza jest u Was.
    Będę wkrótce. Buziakiiiiii.

  8. pięknie piszesz:) parę dni temu przeczytałam wszystkie Twoje wpisy i co chwilę się wzruszałam…
    Tosie masz cudowną 🙂 zresztą całą rodzinę masz wspaniałą!

    1. Wszystkie? 🙂 Da się tak? Bo ludzie czasami jednego nie mogą przeczytać.. bo niby za długo 🙂
      Ale takie czasy… ludzie nie czytają nawet ulotek w lekarstwach.. 🙁

      1. ulotki z lekarstw nauczył mnie czytać mój mąż 🙂 cały sobotni wieczór i trochę niedzieli zajęło mi czytanie Twoich wpisów, ale nie żałuję żadnej minuty 🙂

  9. Stęskniłam się już bardzo za Wami, bo jak to nie gadałyśmy już tak długoo!!!! :((( ja myślę, że będę w przyszłym tygodniu 😀
    Wy, Kochani! to jesteście najlepszym „kompletem” jaki mógł mi się przytrafić w życiu 🙂 Juleczko! ja to się cały czas, za Tobą w tyle czuję! Asekuruję Cię :*
    Jak przyjadę teraz to obiad zrobię – wczoraj zrobiłam, coś nieprawdopodobnego! że też papryka i pietruszka tak mogą smakować!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.