15

Dziś, córki – bliźniaczki mojej siostry kończą 15 lat.
Jedna drugiej napisała po południu życzenia…

„Nie będę pisać Ci najlepszego. Choć zasługujesz na wszystko co najlepsze i co najwspanialsze. Powinnaś dostawać to, czego pragniesz bo oddajesz dużo razy więcej. Nie będę pisać że sto lat, bo sto czy dwieście, z Tobą jest to o wiele wiele za mało. Nie będę pisać Ci żeby spełniały Ci się marzenia, bo jesteś wytrwała i sama dotrzesz z łatwością do swojego celu. Nie będę pisać Ci ze fajnego auta. Możesz jeździć na składaku pożyczonym od dziadka i przejechać na nim cały świat. Nie będę pisać Ci fajnego chłopaka. Nie ważne co lub kogo kochasz. Kochaj – bo to najważniejsze. Nie będę pisać też o dobrych ocenach, bo jesteś dojrzała i sama zdecydujesz czy będziesz malarzem czy zdobędziesz Nobla. Nie będę pisać Ci też dużo pieniędzy, bo wystarczą Ci ludzie tak wspaniali, których z reszta już masz obok siebie. Napisze Ci ze Cię kocham, i kochać będę zawsze, i pamiętaj że nic, ale to nic i nigdy tego nie zmieni moja kochana. Nic nigdy. Zdobywaj lądy i ciesz się sekundami. Tańcz i śpiewaj, bo lubisz tańczyć i śpiewać. I bądź sobą, bo taka jesteś najwspanialsza, nie wymarzyłabym sobie nigdy lepszej siostry.”

Popłakałam się dwa razy. Za pierwszym razem gdy to zobaczyłam i przeczytałam. Za drugim gdy czytałam mężowi jak On robił pizze…

podwójne dno


Trafiłam ostatnio na grafiki Igora Morskiego.

I nie ukrywam, że ta pierwsza przytrzymała mnie na dłużej.
Bo ja jako pierwsze ujrzałam to co było nadane w tytule przez redaktora „ciemna strona społeczeństwa”..
Dostałam podpowiedź z góry ustaloną. 
Kierując się tym co się obecnie dzieje, o co wciąż walczą kobiety, co piszą uparcie w Wysokich Obcasach, o czym mówią w mediach i udostępniają w internecie…
Zobaczyłam kobietę, która jest tym koniem pociągowym. Która nadaje wszystkiemu bieg, sens i cel.
Która ociera pot z czoła i wiosłuje dalej trzymając w garści dom, dzieci, pracę, obiady, smukłą swą sylwetkę i jako taką cerę. Tę, która czuwa dzień i noc by ta łódź nie utonęła.
Mężczyzna jest zaś w dzisiejszych czasach już tym, który podnosi statystyki samobójstw przez brak wiary w siebie i wartości swojej roli w społeczeństwie.
Mężczyzna w tej grafice to niby ten który powinien wiosłować, a kobieta z dzieckiem siedzieć obok podziwiając widoki. Tutaj jest tylko „pomagierem” Potrzebny, ale bez niego również będą sprawnie trzymać kurs.

A potem oprzytomniałam i zaczęłam się zastanawiać co ja widzę na tym „obrazie”…
Nie co podpowiada mi aktualny świat, ale to co widzę tylko ja..

Otóż ja widzę kobietę, która prowadzi dom, ma dziecko, dobrze wygląda, jest pewna siebie, ma mocno obrany kierunek do którego podąża. Kobietę, którą chwalą, podziwiają. Ona zapewnia dziecku dobry byt.
Kobietę, która czasami zwalnia bieg kiedy tego potrzebuje. Która może pozwolić sobie mieć nieułożone włosy, chodzić w piżamach z dzieckiem cały dzień..
Tylko dlatego, że tam, pod spodem jest mężczyzna, który wiosłuje zawsze. 
Który ma siłę kiedy nikt go nie widzi i wie, że na nim spoczywa odpowiedzialność za tę łódź.
Że to On bez względu na sztormy łapie za ten drugi koniec wiosła i nadaje mu prawdziwą siłę.
Nie tę siłę którą widać, ale tę niewidzialną, która pozwala trwać w szczęściu i poczuciu bezpieczeństwa siedzącym w szalupach..
Kobieta jest dobrem, które widać. Które jest oczywiste. To dobro które nadaje światu i każdej domowej jednostce sens istnienia. Jej siła i wszystko co tworzy jest łatwiejsze gdy On jest tym, który pomimo wiatrów trwa. I wiosłuje.. Podnosi do góry pióro, by ponownie zanurzyć je w wodzie i bez względu na stan i kondycje swojego ciała i umysłu… wiosłuje…

Siedzę na kanapie. Obracam monitor i pytam…
-Adaś, a Ty co tutaj widzisz?
– Nie wiem Puszku, śpieszy mi się już, napalić Ci jeszcze w kominku?

Tak, ja zdecydowanie widzę mężczyznę który nadaje tej łodzi siłę. 
Tak jak można zobaczyć kobietę gotującą obiad, a w tle mężczyznę, który stawiał mur i wycinał blaty by tę kuchenkę zamontować…

A Ty? Co widzisz?

pytacie mnie… o ziemię, o miłość.

Dla każdego człowieka przeznaczona inna ziemia.
Inny szum. Drzew czy aut.
Dla każdego człowieka przeznaczony inaczej płynący czas.
U jednego biegnie, a u drugiego powoli szura za dużymi kapciami.
Piszecie do mnie – gdzie to szczęście odnaleźć?
Czy na tej wsi do świata można mieć dostęp? Czy dziecko do szkół wozić nie za daleko?
I już wiem, że dla tego człowieka może czeka inna ziemia, skoro to dla niego ważne..
Cieszę się z zajęć popołudniowych na podwórku, w lesie, na spacerze do Babci.
I Oni chyba też się cieszą..
Raz jeden na balet pojechaliśmy do miasta, bo się zamarzyło mojemu dziecku.
I już więcej nie chciała.. Choć ja karnet cały wykupiłam. 
Woli karmić kaczki w stawie obok i jak się ścigamy na hulajnogach.
Powiedzieli mi, że takie czasy są, iż dzieci trzeba kształcić, w każdym kierunku, rozwijać, żeby się w świecie mogły lepiej odnaleźć i pracy dobrej poszukać. 
A na mnie to nie działa. Nie przemawia do mnie to.
Chcę żeby były szczęśliwe, spokojne, bez wizyt u psychologów by życie mogły wieść.
Żeby nigdy nie trafiły w szpony wielkich miast i pędu za stanowiskami i większymi pieniędzmi..
Chyba, że będą chciały. To proszę.
Dla mnie miasto nie ma nic, co mogłoby mi wynagrodzić brak wsi.
Do miasta zawsze można wyruszyć w razie potrzeby, a żyć na co dzień i tęsknić za ciszą, przestrzenią..
Nie dla mnie, nie dla mnie tamta ziemia.
We wtorki mamy Tosi plastykę w przedszkolu, a w czwartki basen.
Od czwartku do czwartku liczy noce by już znowu iść.. To był Jej wybór.
I ani razu nie kołatało się w głowie, czy do tego miasta nie za daleko będzie…
A i w miastach naście lat się żyło..
Widocznie ta ziemia jest mi przeznaczona.. Na dziś, na teraz..
Może na emeryturze rozkocham się w centrum Nowego Yorku..
Nie ma szali gdzie zważyć się da, czy do miasta czy do wsi serce człowieka rwie..
Każde serce inne, i w każdym momencie życia czego innego pragnie i potrzebuje by byt dobry toczyć.
Jeden ziemię rajem nazwie, drugi tę samą przeklnie i opluje na odchodnym.
A może jak zwykle bywa, trzeba zażyć wszystkiego by wiedzieć..
Choć myślę, że nie raz ludzie umierają i nadal nie wiedzą jaka ziemia im przeznaczona.
Czy na innej nie byliby szczęśliwsi…
A niektórym dobrze tam gdzie są i nawet nie rozmyślają..

Dla każdego człowieka inna dusza przeznaczona.
Inny wzrost, kolor oczu i tembr głosu.
Dla każdego przeznaczone inne poczucie humoru i bycia sposób..
A bo też o dobrego męża mnie pytacie.. Czym się kierować i czego to szukać..
A to co dla jednego będzie złotem, dla innego utrapieniem być może.
Przecież mogę napisać, co dla mnie ważne..
Nigdy poety nie poszukiwałam, strojnisia, wędrowca.
Ważniejsze było aby pamiętał opony na zimowe w moim aucie zmienić, niż o celebracji dnia w którym się poznaliśmy.. Bo wszystkiego mieć nie można.
Musi być stabilny emocjonalnie, zaradny (nie bogaty a zaradny), pracowity, życiowo mądry, dobry człowiek…
Choć często nawet jak Kto ma upatrzone jakie cechy ceni, to się serce w innym zakocha..
Dlatego powtarzam, że miłość na całe życie, to ta podzielona na pół, gdy się kocha sercem i rozumem.
Bo gdy zakochanie odejdzie, to nie raz się okazuje, że nie ma za co już kochać…
A gdy człowiek dobry, to gdy nawet miłość na chwilę opuści to powraca.. bo się go za dobro kocha.
Tylko trzeba swoje przeżyć i wiedzieć już, że za dobro trzeba cenić i szanować..
Serce kobiet często głupie jest i za niedostępnym i gniewnym biegnie…
Bo tak natura ludzka stworzona, że wydaje się nam, iż to na wyciągnięcie ręki mniej cenne..
Pytacie skąd wiedzieć, czy nie zrani, nie porzuci, nie zdradzi, nie odejdzie?
Ano się tego nie wie.. Nie wie się tego nawet o sobie samym..
Jednak można czuć, że Ktoś zakochany w sobie będzie szukał poklasku u większej ilości kobiet, choć nie zawsze, bo w spokojnych, cichych ramionach też można obawy czuć..
Jedyne co można to starać się zwyczajnie lubić, rozmawiać, dobrze ze sobą czuć. Jako partnerzy i kochankowie. Trzeba być dla siebie nawzajem, ale też znać granice i być choć odrobinę niedostępnym, inspirującym, ciekawym, by się nie znudzić… A inni znowu monotonnie lubią i się odnajdują..
Nie ma odpowiedzi na takie pytania.
Dla każdego inny człowiek przeznaczony.
Inny dzień z tym człowiekiem. Inne plany i cele.
Choć z człowiekiem jak i z ziemią…
„Jeden ziemię rajem nazwie, drugi tę samą przeklnie i opluje na odchodnym.
A może jak zwykle bywa, trzeba zażyć wszystkiego by wiedzieć..
Choć myślę, że nie raz ludzie umierają i nadal nie wiedzą jaka ziemia im przeznaczona.
Czy na innej nie byliby szczęśliwsi…”

Taki los człowieczy – wątpić, wahać się, żałować, powracać…
Bywa jednak też, że znajduje Ktoś swe miejsce na ziemi i odpowiedniego do tego człowieka.
Ale o tym można powiedzieć na końcówce swojego żywota.
Wcześniej można mieć jedynie nadzieję, że się dobrze wybrało.

Trzeba zatem szukać swego, zmieniać. A jak nie można (bo nie bywa, że się nie da, da się wszystko i zawsze), bo czasami właśnie zmienić by się chciało a nie można… to trzeba zwyczajnie polubić tę ziemię czy człowieka co się dostało, nawet jak dla innego była przeznaczona… Bo czy pewien człowiek jest, że na innej czy z innym byłby szczęśliwszy?
Może to tylko mu się wydaje, że inna mu jest przeznaczona, że z innym byłby szczęśliwszy..