jarmark

dsc_0301 dsc_0242 dsc_0373 dsc_0383 dsc_0377 dsc_0391 dsc_0260 dsc_0293 dsc_0284 dsc_0233 dsc_0200 dsc_0245 dsc_0206 dsc_0197 dsc_0180 dsc_0341 dsc_0344 dsc_0350 dsc_0333 dsc_0330 dsc_0328 dsc_0331 dsc_0312 dsc_0309 dsc_0355 dsc_0296 dsc_0224 dsc_0221 dsc_0192 dsc_0348
Cztery nastoletnie lata spędziłam w Krakowie. Mam ogromny sentyment do tego miasta.
Mnóstwo wspomnień, które czasami wydają mi się tak odległe jak gdyby były w innym życiu.
Tyle zdążyło się od tamtego czasu zmienić, tyle się zadziało od tamtych lat.
Ale przede wszystkim wciąż nieprzerwanie niosę z tamtych dni najważniejszych przyjaciół w moim życiu.
Bez zmiennie tych samych i tak samo ważnych. Przeżyli ze mną wszystko. W najpiękniejszym stylu.
Lubię moje życie związane z blogiem i z tym co się dookoła tego dzieje, ale nad życie kocham moją codzienność związaną z tym co się dzieje od dawna. Nie w internecie, który dziś jest, jutro może go nie być.
Nie biorę udziałów w blogowych spotkaniach, eventach… Mam mało czasu. I choć myślę, że można tam spotkać cudownych ludzi i spędzić dobrze czas, to kiedy już go mam, poświęcam Go tym, których od lat namacalnie niosę wraz z sobą.
Świąteczny jarmark na rynku zawsze w czasach licealnych był wielkim wydarzeniem.
Budował w duszy wielką atmosferę zbliżających się świąt.
I od tych 15 lat staram się co roku jeździć tam choćby na chwilę. W przedświątecznym czasie.
Kiedy zobaczyłam w środę piękny śnieg na naszym podwórku, postanowiłam ten śnieg uczcić również tam…
Okazało się, że choć od Krakowa dzieli mnie godzina drogi, to tam śniegu nie było ani odrobinę..
Nie przeszkodziło mi to w tym by zwyczajnie poczuć się dobrze..
Bo gdy widzi się uśmiech Madzi to nie może być inaczej.
Zjadłyśmy pajdę chleba ze smalcem, kupiłyśmy pierdółki, wypiłyśmy ciepłą herbatę i nadrobiłyśmy wspólne opowieści.
Madzia jako moja przyjaciółka i ta, która właśnie kosztuje początki macierzyństwa dostała do testów nowy wózek firmy Baby Merc.
A zadziało się tak, bo firmę tą od lat znam dobrze… Dobrze, a może nad wyraz od podszewki..
Złożyło się tak, że właścicielką tej firmy jest moja kuzynka, z najbliższej linii..
Choć mój mąż twierdzi, że z kuzynkami mamy kontakt jakbyśmy były prawie siostrami.
I to prawda. Ja na spotkania rodzinne czekam z utęsknieniem.
Choć trudno przetrwać taką dawkę śmiechu to usilnie się nie poddajemy.
I mogłabym pisać – „tralalala wózek najlepszy na świecie”.
Tylko, że ja z czystym sumieniem mogę napisać, że dane mi było organizować Im sesje zdjęciowe, każdy model milion razy do zdjęć wpiąć i wypiąć, milion razy złożyć i rozłożyć do nagrywanych filmików..
Wiem zatem dość dużo na ten temat.
Polska firma, która istnieje od 2003 roku. Wciąż się rozwija i odnosi kolejne sukcesy.
A to dlatego, że właściciele  są niezwykle porządnymi ludźmi. A to zawsze idzie w parze.. Jakim jesteś człowiekiem taki jest Twój produkt.
Napiszę Wam, że miałam wiele wózków, ale w tych podczas sesji zdjęciowej latem zaskakiwało mnie mnóstwo udogodnień. Rączka do noszenia stelaża po złożeniu, lekkość, jakość materiałów, dobór kolorystyki kół, odszycie toreb, mufek..
Plus, ja byłam zdziwiona, że za taką cenę można dostać komplet wózkowy z tyloma gadżetami..
I dziś z wielką przyjemnością mogę napisać, że to po rodzinie 🙂 taka firma.
My od wielu lat mamy sanki od Nich i nie zamienię na żadne inne.
Kiedyś sanki kojarzyły mi się ze sznurkiem i deseczkami na płozach.
I tak dobrze przemyślanych sanek nie widziałam. 
Śpiwór to dosłownie jak domek, budka nad głową, lampka led, możliwość ciągnięcia jak i pchania, folia przeciwdeszczowa, podnóżki.. No szał. Zobaczcie tutaj.
Polecam najszczerzej jak potrafię.

Ale wiecie co w tym wszystkim było najpiękniejsze?
Te rajstopy pod spodniami, te grube swetry pod puchowymi kurtkami, te nosy zmarznięte czerwone..
Jak ja uwielbiam się tak ciepło ubrać i iść na mróz, mam wrażenie jakbym ładowała akumulatory.

W konkursie pod ostatnim wpisem albumy wygrali:
AsortaFairytale, Dwa+Trzy, emka, Agata – Królowa Matka, Dagmara, Magda (od książek).
Proszę o kontakt na maila z adresami do wysyłki wraz z nr tel dla kuriera.
Gratuluję.

homebook

dsc_0115 dsc_0102 dsc_0112 dsc_0126 dsc_0093 dsc_0085 dsc_0079 dsc_0083 dsc_0123 dsc_0074 dsc_0073 dsc_0067 dsc_0068 dsc_0039 dsc_0044 dsc_0031 dsc_0033 dsc_0034 dsc_0036 dsc_0058 dsc_0121dsc_0012 dsc_0043
Czasami zastanawiam się co chciałabym robić, gdybym miała wybrać jeden zawód, jedno zajęcie.
Bo teraz trochę piszę, trochę robię zdjęcia, trochę udekoruję dom, sklecę filmik, wymyślę torebki..
Ale gdybym tak jedną jedną… To, po pierwsze marzy mi się napisać powieść o miłości.
Taka wymyślona historia. Wielka, piękna miłość. Ona i On taki rycerz na białym koniu, choć wcale nie tak oczywisty, trochę zimny. Za plecami troszczący się o Nią. Ona tego nieświadoma..
Ale to pragnienie zostawiam na po 40 -ce.
A dziś gdybym miała jedno.. To chyba nie potrafię. Muszę dwa..
Chciałabym kręcić teledyski i krótkie filmy reklamowe. Sprawia mi to wielką frajdę.
Począwszy od scenariusza poprzez reżyserię i montaż.
Ale ostatnio mówiłam do Adasia, że tak mnie nosi już.. Tyle mam w głowie pomysłów na..
pobudowanie kolejnego domu. Długi, z kamienia, wielkie okna podzielone na małe kwadraty.
Więc gdybym mogła wybrać co chce, to budowałabym domy. Tak od początku do końca..
Kupiec dostawałby tylko klucze, a w środku byłyby nawet naczynia już w szafkach pasujące do reszty.
Pościel byłaby już ubrana i ręczniki w łazience.
Choć, czy ja umiałabym się z takim domem rozstać?
Dlatego jeżeli podejmuję się współpracy na blogu, to musi ona przynosić mi 100% przyjemności.
I chęć zobaczenia tego albumu była we mnie duża.
Myślę, że żyjemy w takich czasach, że wymyślenie czegoś nowego jest praktycznie niemożliwe..
I nie mówię o naukowcach i nowych technologiach. Oni mają pole do popisu..
Mówię o wnętrzach, modzie. Wszystko już gdzieś było. Przewinęło się przez człowieka byt na tej ziemi.
Zostaje nam więc dość dużo inspiracji. Zawsze mawiałam, że inspirować się jest pięknie.
Jeżeli Ktoś przysyła mi link do bloga na którym Ktoś napisał posta prawie skopiowanego z mojego, to mnie to cieszy. To znaczy, że się podobał, a Internet jest tak duży, że wszyscy się zmieścimy.
A ileż to razy ja sobie gdzieś coś podpatrzę i mi się spodoba. Gałązka (jako choinka) na dachu dziecięcego autka jako dekoracja stołu na Boże Narodzenie. Tak mi się to podobało, że ugrduliłam, a jako, że zdolności plastycznych nie mam, to jak psu z gardła.. Ale było i serce moje cieszyło.
Inspirować się jest dobrze. Coś podpatrzeć, coś samemu dołożyć.
Nie mówię o kradzieży czyichś pomysłów a o inspiracji. Tutaj jest dość cienka granica.
Ale bezczelnie możemy inspirować się właśnie na homebook.pl .  Po to jest zrobiony ten portal.
Niewyobrażalna ilość wnętrz, pomysłów, metamorfoz..
Każdy rodzaj wnętrza. Wystarczy tylko przefiltrować swoje wybory.
Począwszy od mieszkań na 30-tu kilku metrach, dochodząc do wielkich domostw.
Poddasza, pokoje dziecięce, ogrody, remonty… Po prostu wszystko.
Dość mocno jestem zdziwiona tym, jak bardzo czytelnie można zrobić stronę, mając tam taką ilość tematów.
Ja zawsze najbardziej lubię oglądać metamorfozy. Zawsze mam taką wielką niespodziankę i to „wow” na ustach.  Lubię oglądać ludzką pracę rąk, zdolności..
Piękne zdjęcia tutaj – stuletnia łemkowska chatka.
Dom letniskowy koło Warszawy – tutaj.
Choć jestem graciarą, bardzo podobają mi się też takie minimalistyczne kuchnie – tutaj.
Zawsze marzyła nam się taka zjeżdżalnia, tylko metalowa.  Nawet w projekcie domu była. Tutaj.
Portal homebook pokazał ostatnio album z inspiracjami. Bardzo ładnie wydany.
Można zobaczyć tutaj.

Mam dla Was 6 takich albumów do rozdania. Wyniki w poniedziałek.
Pytanie brzmi:
Wejdź na stronę http://www.homebook.pl/produkty i wybierz jeden produkt, o którym marzysz, aby mieć go w swoim domu – w komentarzu napisz dlaczego.

Ach! No i mają bardzo fajny instagram. Warto zajrzeć. 

torebki – moja kolekcja

1-13-1115-1102-1128-114916136-1kolekcja-torby-17-14-11517 Rzadko kiedy jest tak, że za czym stoi jeden człowiek. 
U mnie jest Ich wielu… I bez nich zupełnie by się nie udało..
To najbliżsi, którzy zostają z dziećmi gdy zajdzie taka potrzeba, mąż, który bezustannie mnie wspiera i ogarnia wszystko to, co dla mnie jest już nużące i męczące jak np papiery, księgowość, podatki i zusy..
Ja nad życie kocham swoje krawcowe i pędzę do Nich zawsze jak na skrzydłach.. 
Z Nimi wszystko nabiera większego sensu.
Czytamy sobie w myślach i uśmiejemy jak małe dziewczynki.
Bo miało być wszystko ze skóry, a potem jak znalazłam te gobeliny, to zwariowałam na ich punkcie…
Okazało się, że trzeba je sprowadzać z bardzo daleka i dużo kosztują, ale ja chciałam pięknie a nie pierwsze lepsze..
I wszystko to sprawia mi tyle przyjemności i frajdy.. 
Kiedyś mój Tato mówił.. pamiętaj, szukaj pracy, która będzie sprawiała Ci przyjemność.. To zupełnie inny komfort życia.. 
Dziś oddaje Wam kolekcję torebeczek, toreb, plecaków.. 
Praca nad kolekcją trwała 3 miesiące. Chciałam by wszystko było dopięte na ostatni guzik.
Każdy kolor pasków, czy odcienie nitów, łańcuszków i karabińczyków. Wszystko miało grać.
Wszystko miało tworzyć jednolitą całość. 
Czasami dwa dni zajmowało szukanie jednej drobnostki do wykończenia.
Ale jest. Udało się. Idealnie po mojej myśli.
Myślę, że zasługą są właśnie Ci ludzie w moim życiu.
Bez Nich nawet najpiękniejsze materiały nie stworzyłyby tego kształtu i jakości.
Zapraszam Was do sklepu i działu z torebkami – tutaj.
www.sklep.juliarozumek.pl

_____________________________________

Przepięknie dziękuję „konfederackiej 4” w której mogliśmy zrobić zdjęcia. 
Pewnie Krakowiacy dobrze znają..
Niezwykła atmosfera, wręcz domowa. Pyszne jedzenie (koniecznie ciasto cytrynowe!!).

I mocno polecam Wam chłopaka, który zrobił mi zdjęcia na białym tle.
Fantastyczny kontakt, ceny bardzo konkurencyjne w stosunku np. do stolicy, bardzo domyślny, konkretny, szybki. Strona jeszcze nierozbudowana, ale kontakt tam jest. www.pelnaperspektywa.pl