las i niebo.

_DSC0052 _DSC0056 _DSC0058 _DSC0051 _DSC0072 _DSC0060 _DSC0075 _DSC0082 _DSC0081 _DSC0096 _DSC0090 _DSC0100 _DSC0121 _DSC0132 _DSC0111 _DSC0118 _DSC0117 _DSC0187 _DSC0143 _DSC0165 _DSC0150 _DSC0073 _DSC0063 _DSC0066 _DSC0055

Stare łóżko u Tosi w pokoiku było piękne. Uwielbiałam je. Ale prawda była taka, że zajmowało połowę pokoiku..
Tato Tosi jakoś od początku go nie lubił i ciągle mówił, że on łóżko zrobi sam… i jak pojechałyśmy na ferie to robotę rozpoczął.
jak wróciliśmy było już prawie gotowe.. na szczęście prawie, bo Tosia mogła jeszcze poasystować, a to dla Niej niezwykle istotne.. by być pomagierem.
tak też powstało łóżko pod skosem, które dało siedzisko zarazem i półeczki dookoła i schowek na pościel.. no zdolny ten nasz Tatuś.
nie ukrywam, że bardzo mi tym imponuję. lubię mężczyzn, którzy potrafią wiele sami zrobić. może to kwestia tego, że taki jest mój Tata… a mój Tata jest dla mnie wielką inspiracją jako człowiek, artysta i jako Tata właśnie..
nie mówiąc już o moim Adamie, który w Teściu jest zakochany po uszy! potrafią spędzać razem całe godziny mając miliony tematów do obgadania.. coś w tym jest, że bierzemy na mężów podobizny Ojców.
w tym naszym pokoiku na strychu zamieszkały jeszcze motyle.. całe mnóstwo motyli.. i chyba najpiękniejsze jakie w życiu widziałam..
a z motylami to już historia jest urocza..
jako że spotkałam się z moim mężem dosyć późno w swoim życiu to wiadomo, że każde z Nas miało już jakieś życie wcześniej.
Oboje tą swoją przeszłość lubimy, szanujemy i często o niej sobie opowiadamy.
Wiemy oboje, że to iż dziś jest nam ze sobą tak dobrze, to również kwestia tego co przeżyliśmy, co nas spotkało..
dobrego i złego. wszystko czegoś nauczyło. dobre związki nauczyły szacunku, pokory.. te gorsze tego czego trzeba się wystrzegać.. czego nie robić by życie i związek dwojga ludzi mógł być prawie idealny..
I z moich ulubionych Adasia wspomnień, była zawsze dziewczyna o imieniu Gosia. pięknie o Niej opowiadał.
taka miłość z nastoletnich lat. dziewczyna ze szkoły plastycznej. ciekawa, ładna, dobra..
i pewnego dnia dostałam maila.. z propozycją współpracy… a może bardziej z zapytaniem o to czy nie chcielibyśmy przyjąć bandy motyli?
dzwonię do Adama i pytam.. Adaś jak miała na nazwisko Gosia? o rany! tak! to ta Gosia!
nie czekałam na wolną chwilę. odpisałam od razu, że tak cudnie Ją poznać. że tak się cieszę, że w przeszłości mojego męża była taka fantastyczna dziewczyna i że oczywiście taaaak!!!
wiadomo, że zaczęłyśmy pisać, śmiać się do siebie w tych monitorach..
życie niesie ze sobą bardzo wiele uroczych historii, jeżeli tylko potrafimy na nie z właściwej strony zerkać.
Motyle zatem wzbogaciły pokoik Tosi a moje wyobrażenie o Gosi stało się bardziej realne.
o pięknie odmalowanych motyli pisać nie muszę, prawda?
napiszę Wam o jakości bo dotknąć przez ekran trudno…
plakaty, od samego początku stwierdziłam, że są za tanie! dziś, w świecie plakatów dla dzieci, dorosłych, które kosztują często po 100zł te powinny kosztować dwa razy tyle.. oprócz tego, że namalowała to kobieca dłoń, to są na fajnym grubym papierze.
bardzo grubym jak na plakat. a miejsce na te motyle może być wszędzie.. w biurze, w przedpokoju, w holu, w sypialni, w kuchni…
no wszędzie!!! w ramce, przypięte pinezkami..
cenę możecie sprawdzić bo nie uwierzycie..  20zł… jak za takie cudo w swoim wyglądzie i jakości można płacić 20zł..? ano można.
pościel, pozwolę sobie skopiować opis ze strony, bo sama tego lepiej nie ujmę, a zgadzam się całkowoicie.
„Niepowtarzalna pościel pokazująca w zbliżeniu 15 rodzajów występujących w Polsce motyli. Oryginalna dekoracja pokoju sama w sobie, która oprócz czysto estetycznych walorów ma także lekko edukacyjny charakter, ponieważ każdy motyl jest podpisany, a detale rysunku pozwalają przyjrzeć się dokładnie każdemu z nich. Bez obawy, że odleci. Wymiary pościeli: poszwa na kołdrę: 150×200, poszwa na poduszkę: 50×60”
narzuta na łóżko… w niej zakochałam się najbardziej! jest cudownie, tak babcino pikowana. rozmiar ja mam 150×220 i może być też na dorosłe łóżko.. ale ja wzięłam ją najbardziej z myślą o letnich piknikach… wyobrażacie sobie jeść arbuzy, pić lemoniadę i patrzeć w niebo leżąc na takiej narzucie z motylami.. na środku łąki..
Kochani, nie przedłużam bo szykuję się po Tosiulkę do przedszkola…
dobrego weekendu dla Was i do zobaczenia!

acha! link do motyli, ptaków, paproci i liści – Las i Niebo.
bo Motyle to tylko jedna z kolekcji! są piekne liście, ptaki… no powiem Wam, że ta marka powinna być przewodnią w dziecięcym świecie… kreuje piękny estetyczny świat natury.

koc kremowy kaszmirowy – effii
nawilżacz różowy (ku wielkiej radości Tosi) – Anton . 
chyba najlepszy do dziecięcego pokoiku. cichy, mały a daje radę do 25m.
zestaw spineczkowy w pudełku – Maileg.
jako, że pytacie o lampkę to dodaję link i opis.
ta lampka to… nie wyobrażam sobie bez nich nocy. mam dwie.
bezprzewodowa. trzy rodzaje jasności.
jest lekka jak piórko.
Tosia w nocy jak do nas przechodzi to sobie idzie z lampką, bo ma najmniejszą jasność do spania.
ładuję ją raz na 3-4 doby. – Fat Boy
sukienka Tosi – miszkomaszko.

królik i sowa.

_DSC0262

moi Drodzy, filmik, który opublikowałam na blogu powróci, ale muszę poczekać na jeszcze jedną zgodę odnośnie muzyki.
więc by nie było cicho, to zanim padnę w trudach macierzyństwa o wieczornej porze, dodam kilka zdjęć co tutaj mam na aparacie.
wracam do Was niebawem!
całusy i uściski!!

_DSC0322 _DSC0323 _DSC0327 _DSC0297 _DSC0298 _DSC0288 _DSC0319 _DSC0279 _DSC0261 _DSC0351 _DSC0361 _DSC0364

nasze maski Animalesque ze sklepu, z przepięknie dobranym asortymentem – Kalaluszek.

świat jeszcze się nie kończy..

_DSC0136 _DSC0135 _DSC0128 _DSC0042 _DSC0050

świat jeszcze się nie kończy…

dopóki los kpi i drwi z moich marzeń, nie spełniając ich i dając mi w zamian coś, czego nie byłam w stanie sobie wyobrazić..
bo czy marząc o drugiej dziewczynce moja głowa mogła pojąć i wymyślić postać tak niezwykłego chłopczyka, w którego istnienie co rano nie możemy uwierzyć.. no jak można być tak rozkosznym..

i dopóki są ludzie dla których mała mysz jest ważna to świat się nie kończy..
bo w tej małej łapce się w Lidlu zagubiła. wróciliśmy do sklepu jak w popłochu.. bo jak to bez „pi pi” żyć dalej.. ?
szukamy, biegamy…
Panie na kasie nic nie wiedzą…
a taka piękna Babulinka przy wyjściu, gdy my już pogrążeni w rozpaczy, pyta – mała myszka taka?
tak! mała taka!!
– wie Pani, gdzieś ją widziałam, proszę poczekać… gdzieś… wiem! koło rzodkiewki ją widziałam.
wracamy. oczy nam świdrują na tej rzodkiewce… a nasz mysz na sałacie koło rzodkiewki leży…

świat się nie kończy, kiedy mysz o wzroście 5 centymetrów staje się dla nas historią i śmieszną i poważną.. trochę przerażającą i radosną… 
dobrze mieć w życiu historię o zwykłej myszy. i kiedy jest ona dla Ciebie ważna..
to znaczy, że życie toczy się normalnie.. a nie ma nic piękniejszego na tym świecie niż normalność…
ona tworzy spokój i stabilizację..

dobrego weekendu moi Mili.