cytat – zaproszenia do rozdania

_DSC0134

Moi Drodzy, będę w czwartek (2.07) w Warszawie. W showromie Muppetshop będzie mały event, a ja mam do rozdania zaproszenia. (impreza o godzinie 13ej)
wklejam zatem kilka słów od właścicielek.

„Na początek wakacji mamy dla Was coś specjalnego!
Zapraszamy na wspólne czytanie książek w salonie Muppetshop. Książki czytać będzie znana i lubiana aktorka Kasia Zielińska, która bardzo chętnie angażuje się w działania związane z dziećmi, a szczególnie odkad w jej życiu pół roku temu pojawil sie syn Henryk.

Czytać będziemy fragmenty książek wydawnictwa Dwie Siostry, a nastepnie dzieci będą mogły przenieść swoje plany wakacyjne na papier w formie rysunków. Uczestnicy spotkania otrzymają książki z dedykacją od Kasi, a po spotkaniu zostana zaproszeni na pyszne lody.”

i ja mam 5 zaproszeń dla Was.  jako, że nie wiem czym mam się kierować by wybrać, to zrobimy jak zawsze. bardzo proszę o pozostawienie w komentarzu cytatu z ulubionej książki. wcale nie musi być dziecięca. komentarze można zostawiać do godziny 24ej. jutro wybierzemy spośród wpisów tych, dla których zostaną wypisane zaproszenia.

dopisek z dnia 1.07
zaproszenia będą wypisane dla 7 osób. (bardzo proszę przesłać mi swoje imię i nazwisko na julia.rozumek@szafatosi.pl)

radoSHE
„To niewiarygodne, jak można czuć się szczęśliwą przez tyle lat, mimo tylu kłótni, tylu upierdliwości i tak naprawdę, kurwa, nie wiedzieć, czy to miłość czy nie.”
źródło: Miłość w czasach zarazy

Kasia
„- Och, wiem , Marylo, że masz ze mną mnóstwo kłopotów – powiedziała ze skruchą Ania. – Tyle rzeczy robię źle. Z drugiej strony, wiele się nauczyłam i nie popełniam już tych samych błędów, a przecież mogłabym. Zaraz przyniosę trochę piasku i wyszoruję te plamy przed pójściem do szkoły. Och, Marylo, tak bardzo chciałam pojechać na ten koncert. Jeszcze nigdy w życiu nie byłam na żadnym koncercie, a kiedy inne dziewczynki w klasie opowiadają o swoich wrażeniach, czuję się zupełnie z tych rozmów wyłączona. Ty nie domyśliłaś się, jak mi z tego powodu przykro, a proszę – Mateusz się domyślił. On mnie rozumie. Miło jest, gdy ktoś nas rozumie, Marylo.”

Kasia
‚”Miałem krewnego, który studiował trygonometrię, aż mu wąsy odpadły, a kiedy już się wszystkiego nauczył, przyszła jakaś Buka i go zjadła. No i leżał potem w brzuchu Buki z całą tą swoją mądrością!”
Dolina Muminków w Listopadzie

kaczka
„Nie przesadzaj. Świat się nie kończy. To tylko turbulencje. Samolot jest bezpieczny. Ma dobrego pilota. Siedzisz na właściwym miejscu. Trafiłeś po prostu na powietrzny wir. Poczekaj. To minie.” :-)
Regina Brett ,,Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu”

Magdallena
„Życie jest istotnie pełne niezrozumiałego chaosu i nieładu, którym być może ktoś kieruje, a może nikt; rzucone w przestwór kłębi się straszne i bez żadnego oparcia, a mimo to każe się kochać i kochać. Tak jest, trzeba wierzyć w Boga albo kochać życie (…) Może w tym jest największa wiara, w tej radości istnienia, istnienia mimo wszystko, wśród niepewności, bez oparcia, a jednak uczciwie, z godnością i z pogodą.”
Maria Dąbrowska ” Noce i dnie”

Zosia
„„Kiedy zapytają Cię, jak się masz, odpowiedz po prostu, że wcale”
„Kubuś Puchatek”

ewa
„Ja lu­bię dzi­waków, Raczej trud­no zaufać ko­muś, kto na ta­kim świecie umie zwyczaj­nie wyglądać i nor­malnie żyć”.
H. Murakami Kafka nad morzem

 

_DSC0137 _DSC0597 _DSC0084 _DSC0059 _DSC0080 _DSC0175 _DSC0097 _DSC0114 _DSC0132

 

niedzielny Kraków.

_DSC0002 _DSC0031 _DSC0047 _DSC0021 _DSC0020 _DSC0003 _DSC0050 _DSC0056

„Pierwszy raz trafiłam na Twój blog przypadkiem, jakiś czas temu. Sądzę, że jeszcze domu Twojego nie było… Rozejrzałam się zdecydowanie zbyt pobieżnie. Pomyślałam, że nic tu po mnie. Lajfstajle i szafeczki to nie dla mnie. Na szczęście kręte ścieżki internetu znów mnie tu przywiodły i muszę Ci to wyznać po prostu: Strasznie lubię Cię czytać. Zazdroszczę Ci też strasznie. Zazdroszczę Ci bloga. Że taki ładny, taki mądry. Dopieszczony. Tekstów Ci zazdroszczę też. Tylko przy Twoim blogu odpływam jak przy książce. Zazdroszczę Ci postawy. Wydajesz się taka spokojna, spełniona. Zazdroszczę Ci domu. Jest piękny, przemyślany, zachwyca. Tak mi pasuje do wpisu o Zakapiorach. Zazdroszczę, bo sama czasem się szarpie. Miotam. Szafa przynosi mi nadzieję, że może i ja kiedyś tą moją dwójkę ogarnę, że można spokojnie, że nie na łapu capu. Że można i da się. I tylko kiedy czytam Twój kolejny cudny wpis, to się zastanawiam, po co ja się na blogowanie porywam… Lojalnie więc donoszę: Jeśli kiedyś w domu zalęgną Ci się korniki, a na blogu zaczną pałętać wirusy i chochliki to może być moja wina… #zielonazzazdrości 😉 Pozdrawiam, Eliza

odpisałam krótko. żeby odpisać każdemu, muszę czasami mieć umiar by zmieścić się w czasie..

Elizko Kochana, zazdrośnico pieruńska! 😉
wiesz jak ja się czasami miotam, jak każdy człowiek, jak każda matka z małymi dziećmi, pracą, domem..
ale ważne by miotać się krótko, by szybko palnąć się w łeb i sobie krzyknąć „Ty wariatko, zdrowe dzieci masz, na rosół mięso z kaczki, dach nad głową, sukienki w szafie, męża spokojnego i zaradnego, o co Ci debilko chodzi?!”
tak sobie mówię do siebie jak się zagalopuje w tym wkurzaniu, zgryzocie.. i okazuje się, że tak się lepiej żyje, jak tak człowiek radość szybko odnajdzie, niż tkwi w tej szamotaninie. świat nie ucieknie, a czas nam ucieka i trzeba go jakoś mądrze spożytkować.. czasami w tym zgiełku, usiąść na środku pokoju, zamknąć oczy i zacząć się śmiać z bezsilności.
ściskam mocno
j.

dlaczego akurat ten list…?
wiele z Was uważa, że skoro piszę tutaj tyle o cierpliwości, radości, dobrej codzienności, to udaję mi się to na każdym kroku realizować..
och nie… niestety nie.. 
jak każdy czasami, a może i często zwyczajnie wysiadam..
i od lat, a może od zawsze, moim najlepszym sposobem na odnalezienie równowagi, jest samotna jazda autem.
dla mnie to jak najlepszy psycholog. czasami (niestety rzadko) gdy już wieczorem nie mam siły, zostawiam dzieci z mężem i wsiadam w auto. bardzo często zupełnie bez celu. włączam muzykę. muzyka jest konieczna. nie pierwsza lepsza. 
tę muzykę włączam najgłośniej jak się da. i jadę. coś rozmyślam, coś sobie wyobrażam. tworzę w głowie filmy, zdjęcia, teksty, które niestety, gdy tylko wyłączę silnik ulatują w mig…
jestem wtedy sama i to jest dla mnie tak zjawiskowe oczyszczenie..
wracam spokojna, cierpliwa, znowu pełna zapału i siły. najczęściej wtedy już dzieci śpią. biorę prysznic i czytam książkę do północy.
zdarza mi się to zdecydowanie za rzadko, ale kiedy już jest, potrafi uleczyć mój niepokój, nerwy i podminowanie.
będąc Matką, trudno jest zamknąć drzwi i jechać odsapnąć. coś o tym wiem… 
dlatego kiedy zdarza się taka niedziela… że On zostaje z dziećmi, a ja wsiadam w auto i jadę na cały dzień, to poniedziałek wygląda zupełnie inaczej..
jestem bardzo ostrożna jeżeli chodzi o nowe znajomości, a tym bardziej zaczynające się od internetu..
musi upłynąć długi czas zanim zdecyduję się poznać Kogoś osobiście. Monikę znam już od dwóch lat. wirtualnie. Asię może od kilku miesięcy tak trochę bliżej. wirtualnie oczywiście. a Monika okazało się, że kumpluję się z Asią. wirtualnie.
i tak w tę oto niedzielę, w którą lało na przemian z przepięknym letnim słońcem… spotkały się trzy dziewczyny, które tak naprawdę się nie znały…
a potem dołączyła moja przyjaciółka z Liceum – Madzia..
Madzia zapytała, jak długo się przyjaźnimy, bo nigdy o Nich nie opowiadałam, a widać znajomość nie do wczoraj, przesiąknięta wygłupami jakbyśmy razem 5 lat w jednym akademickim pokoju mieszkały..

jestem więc Elizo zwykłą dziewczyną, która pomimo wielu podobno „mądrych” myśli, nie zawsze potrafi wcielić je w życie..
takie dni jak ten, choć zdarzają się raz na kilka miesięcy, pozwalają nabrać nowej życiodajnej siły…
zwyczajnie odciąć się od wszystkiego i być zajęta tylko sobą. to jest bardzo zdrowe. 


F44A8223 F44A8208 F44A8319 F44A8035 F44A8338 F44A8374 F44A8045 F44A8226F44A8211 F44A8278 F44A8089

zdjęcia w drugiej części robiła Monia.
Monia chce zająć się fotografią jak tylko skończy macierzyński. Jest z pogranicza Chrzanowa i Jaworzna więc gdyby Ktoś miał ochotę na zdjęcia z maluszkiem, z partnerem, czy samej to może się zgłosić. Monika tworzy portfolio i zrobi taką sesję  dwóm wybranym osobom za darmo. Można skontaktować się przez Instagram (zerknijcie jakie ładne foty dziecięce robi)  lub na adres mailowy monikawasiel@poczta.fm.

skrzynka na marzenia

_DSC0604 _DSC0605 _DSC0617 _DSC0648 _DSC0654 _DSC0635 _DSC0642 _DSC0626 _DSC0632 _DSC0631 _DSC0634 _DSC0606 _DSC0667 _DSC0662 _DSC0656 _DSC0658

piękne rzeczy, pomysły, obrazy, chcielibyśmy przypisywać sobie…
tak jest też tutaj, chciałabym napisać Wam, że wpadłam na genialny pomysł.. ale… skłamałabym.
Boże Narodzenie spędzaliśmy u mojej Siostry. trafiłam na gazetę „Viva”  i wywiad z Tomaszem Gudzowatym oraz Jego zjawiskową żoną. mówili o skrzynce jaką mają w domu. skrzynce na marzenia. wykrzyknęłam na głos, że to jest genialna sprawa! piękna idea! w dzisiejszych czasach, kiedy każdy z nas goni każdego dnia i wydaje Mu się, że marzenia to sprawy wielkie i nieosiągalne. dalekie i drogie.. zapominają o tych najpiękniejszych.. bo napiękniejsze marzenia to te do zrealizowania.
u nas w domu jest np deficyt na czas… a może to właśnie taki czas.. gdzie dzieci małe i dużo przy Nich zajęć. gdzie jak chce się mieć dom na wsi, to trzeba na niego ciężko pracować… może kiedyś minie.. może będziemy całą niedziele leżeć w hamakach..
ale najgorsze co może być, to czekać na coś, zapominając o tym co jest teraz.. przecież  to na co czekamy może okazać się całkiem inne, drastycznie różne od naszych pragnień.. i co wtedy? może się też okazać, że ten czas oczekiwania był o wiele piękniejszy niż to miejsce wymarzone.. zdarza nam się więc z uśmiechem na ustach pofantazjować, o tym jak to będzie gdy wyślemy dzieci na zieloną szkołę..
jak wystawimy kolumny na środek tarasu i zrobimy imprezę stulecia, a potem pojedziemy we dwoje spać od rana do wieczora z książkami na plaży.. oczywiście jest to z wielkim przymrużeniem oka.. bo teraz jest może o niebo piękniej..
dzieci takie śmieszne, my tacy młodzi i zdrowi.. 
zapracowani.. ale czy to źle, że sił starcza na to zapracowanie? 
aby więc nie czekać na marzenia – spełniajmy je co dzień..
wymyśliłam, że każdy z nas przez tydzień może wrzucać swoje marzenia. ale nie marzenia czysto materialne czy wyniosłe.
tylko takie, które przebiegają nam przez głowę. podczas zmywania, kąpania dzieci..
Tosia często mówi „chodźmy na nocny spacer”.. i najczęściej jakoś nie po drodze nam..
to taki spacer gdzie na piżamy zakładamy dresy, bierzemy latarki i coś dla Babci, żeby podejść do Jej domu (gdy ciemno) i dać przez kuchenne okienko, a potem wracamy przez wieś.
mnie marzy się, że przez godzinę leżę w wannie.
zwykłe rzeczy, co? każdy z nas takie ma. i niby wielki tam problem… a jednak..
w każdą niedzielę wyciągniemy pragnienia każdego z nas, i wybierzemy jedno jakie spełnimy w danym tygodniu.
i nie chodzi tu o skrzynkę. ja akurat mam taką, bo poprosiłam znajomą z Arte Aria Artesania żeby mi jakąś zrobiła, bo taka mi się marzy.
chodzi o to, że każdy z Was może wziąć cokolwiek. na przykład metalową puszkę po cukierkach i zrobić na górze dziurkę.
starą walizkę, ozdobny słoik i w pokrywce wyciąć otwór. cokolwiek…
chodzi o to by życie mogłobyć piękniejsze dzięki drobiazgom…
bo nie trzeba wiele by spełniać marzenia.. trzeba marzyć, każdego dnia..
a w niedzielę to marzenie do spełnienia wylosować..
dziś Tosia wrzuciła do skrzynki trzy marzenia.
„nocny spacer”, jakiś Jej zaszyfrowany (podobno Ona wie) i jeszcze jedno…
„żeby wszystkie dzieci mogły być zdrowe”… 
niestety nie posiadam mocy by spełnić takie marzenie, ale spełniło mi się marzenie o wyjątkowej córce..

_DSC0638