kotulińskiego 6


No słuchajcie, było suuuper! 
Po pierwsze, czułam się jakbym jechała na giełdę staroci z Tatą dwadzieścia cztery lata temu..
To pakowanie do toreb, do auta, rozpakowywanie.. Targ na całego.
To miejsce, atmosfera.. Miałam wrażenie, że to było spotkanie towarzyskie.
Tak przytulnie, kameralnie. Bosko!
A do tego ta ekipa Mysiego Ogonka obok – wymarzona!
Z nieba spadła mi Ania i Aga ze swoimi córkami.. to była taka pomoc – nieoceniona!
Jako, że pojechałam sama z racji chorób moich planowanych towarzyszy, to dziewczyny z Rud mi były niezastąpione.
Wiedziałam też gdzie się ustawić, bo obok mnie były drzwi do kuchni i kulinarnych warsztatów.
Zatem co rusz dostawało mi się coś dobrego. 
Warsztaty prowadziła tak piękna dziewczyna, z tak piękną rodziną! 
I kiedy w międzybiegach dostało mi się Ich dziecko na sekundę, to się okazało, że je niechcący uśpiłam… wiecie, o tej najgorszej porze 🙂
Milion uścisków z czytelnikami, pięknych Ich oczu, rozmowy..
Ta piękna muzyka na żywo..

Wszystkim Wam z całego serducha – dziękuję!

10 odpowiedzi na “kotulińskiego 6”

  1. Było pięknie i klimatycznie i super było Cię poznać 🙂 Do moich zdjęć dobiorę się może wieczorem jak wrócę do domu. No i zacznę mężowi czytać ” bloga „… 😀 Pozdrawiam Monika z sielskiego domku.

  2. Masz rację było cudownie …. zdałam sobie sprawę, że święta już za chwilę na horyzoncie … zapach choiny, świece, makowiec … fantastyczne miejsce, fantastyczna atmosfera, niesamowita TY

    -żona Gepetto 🙂

  3. Właśnie tak szukam Tosi, siostry Twej a tu widzę że choróbska wiec dużo zdrowia dla dziewczyn. Ja czekam na spotkanie w Warszawie a mam też w planach zrobić wycieczkę na Śląsk, bo mało znam i chętnie zobaczę wiec może i się spotkamy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.