mosaic

_DSC0242
_DSC0213 _DSC0199 _DSC0188 _DSC0057 _DSC0283 _DSC0261 _DSC0304 _DSC0223 _DSC0295 _DSC0239 _DSC0220 _DSC0156 _DSC0158

dwa lata temu współpracowałam z marką la millou. robiłam zdjęcia bambusowych kocy (a ja mam fioła na ich punkcie).
w tym roku dziewczyny napisały z zapytaniem o zdjęcia Benia w zimowym śpiworku.
na początku odmówiłam, bo jestem zawalona pod nos projektami do zrealizowania, do wywiązania się, do zdjęć, do opisania, przetestowania.. nie nadążam, a jak nie wywiązuję się z umowy to trudno mi zasnąć. lubię jak wszyscy są zadowoleni. a tak się zawsze nie da..
chcąc być fair, bo wiem, że z czasem mam trudno, większości firm odmawiam. tak też zrobiłam na początku z marką la millou.
z racji tego, że siedzę w branży dziecięcej od 3 lat, to mocno zmęczył mnie materiał minky. przejadł mi się.
tych firm narobiło się mnóstwo. wszędzie dookoła minky. 
ale z drugiej strony nie mogę być hipokrytką. koce o jakie najczęściej się „bijemy” w domu to koce z minky.
i tutaj jestem na rozdrożu, z jednej strony mi się opatrzyło, przejadło, a z drugiej no jest najmilszy noooo….
odmówiłam. 
a potem z ciekawości czy mają nowe produkty weszłam na stronę i… zobaczyłam wzór mosaic.
i nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności. specjalnie dla mnie doszywali mufkę w tym wzorze.
i choć śpiworków mamy dużo (na tym polega między innymi praca blogera) to ten skusił mnie jeszcze swoją nieprzemakalnością. jest wodoodporny i tu ma duuuuży plus.
a o dorosłych kocach z minky to mogliby pisać moi goście.. nikt nie chce spać pod świeżo ubraną pościelą.. i choć są drogie to myślę, że nawet Ci co miesiącami na nie zbierali nie żałują.

baza musi być.

_DSC0443 _DSC0356 _DSC0343 _DSC0355 _DSC0373 _DSC0434 _DSC0414 _DSC0448 _DSC0455 _DSC0459 _DSC0493 _DSC0401 _DSC0382 _DSC0363 _DSC0374 _DSC0386 _DSC0333 _DSC0348 _DSC0337 _DSC0338 _DSC0351 _DSC0389 _DSC0359 _DSC0372 _DSC0394 _DSC0398 _DSC0489 _DSC0490 _DSC0491 _DSC0475 _DSC0479 _DSC0464 _DSC0445 _DSC0453 _DSC0442 _DSC0380

zaprosiło mnie dziecko me na naleśniki i kawkę… 
pyta zawsze czy rozpuszczalną czy słodzoną… a na koniec owe naleśniki wyprasowała…
Benek zasnął nam na krowach, chyba gościna go wykończyła…
a ja sobie pomyślałam, że nie pokazałam naszej nowej bazy. kiedyś z tych dwóch starych narzut i obrusa zrobiłam baldachim nad łóżeczkiem (można zobaczyć tutaj), a teraz kotary. łóżeczko stawało się coraz mniejsze i zastąpiłam je materacem.. ale tak bez bazy w pokoju? jak to tak..? przeniosłam wiec zasłony na linę pod skos. zasłaniamy i wyświetlamy sobie gwiazdy z naszego projektora gwiazd.. 

pudełeczka w kwiatuszki pikowany – moi mili
poduszka lisek na fotelu –  Póh (fajna cena)
szafa domek – northome (każdy Ich projekt to jakieś cholerne arcydzieło. nie wiem jak można być tak bezczelnie zdolnym! no zazdroszczę na maxa!! a Ich dom to w ogóle poezja. warto Ich podglądać na instagramie).
kieszeń na książki nad materacem (wełniana) – radosna fabryka
wielkie lale – nonove
kot –  ecocroco  (jak mnie on śmieszy. taki rodem z prl’u. ma jakiś taki urok w sobie wielki)
miarka wzrostu – studio hoho (ręcznie malowana)
książka pomelo (kupiam jedną i chyba wezmę całą serię. słodka, pięknie ilustrowana. prosta, radosna) – wydawnictwo zakamarki
express do kawy – Hape
spodnie Tosi – genialnie wygodne, kupione tutaj. (jako, że pożyczyła spódnicę od sąsiadki Rozalki to nie widać całych, w spódnicy zakochana i nie ściąga, nawet w niej śpi 🙂 ).

krowy u nas od lat – quax

moja droga M.

_DSC0726

codziennie przychodzi od Was wiele maili.
najczęściej piszecie mi o swoim życiu, pytacie, radzicie się.. a ja mało wiem.. 
a tych maili nadciąga więcej i więcej..
dziś za zgodą autorki publikuję jedną z naszych rozmów. 

„Hej Julka
Od grudnia idę do pracy, nowej, wszystko nowe, szkolenia, strach, obawy. wszyscy wkoło mówią super. wow, służbówka wow, a ja się boję jak sto diabłów. Ale nie o tym, chciałabym mieć Twoja wiarę, że mi się to należy, że wolno mi być na tyle bezczelna żeby się tym chwalić, a ja tym czasem boję się ludzi, że oni wyślą mi zła energię, że nie dam rady i Ci co teraz dumni będą dumni mniej. chciałbym tę wiarę w siebie którą ty masz i choć ponoć przebojowości mi nie brak, to mętlik w głowie straszny i brak zrozumienia dla samej siebie.Jak Ty to robisz że choc zdajesz sobie sprawę że wielu ludzi ma niekoniecznie miłe myśli no zwyczajnie zazdroszczą, zawiszczą, Ty się nie boisz, robisz co robisz, no kurcze jak?  mocno ściskam. M”

Moja droga M…
W miesiącu „rozmawiam” z ponad 40 tysiącami ludzi, którzy przychodzą tutaj 300 tysięcy razy.
nie wiem jaka to ilość. nie potrafię sobie tego wyobrazić.
czasami Ktoś zaczepia mnie na ulicy, w centrum handlowym, w urzędzie.
jak wielką gamę ludzkich charakterów musi skrywać w sobie taka liczba.
pewnie ludzi nadprzeciętnie mądrych, zdolnych, ludzi zwykłych. dobrych i złych. zawiedzionych życiem i zwycięzców.
nie potrafię do końca pojąć tej liczby. przerosła mnie.
kiedy zapytałaś mnie o tą energię wysyłaną przez ludzi, którzy mnie nie lubią, wyobraziłam sobie taką scenę…
stadion narodowy w Warszawie, stoję na środku taka mała. wielu uważa mnie za taką anielicę, co przed chwila spadła z jednej z błękitnych chmur, a ja jestem cholera jakich mało..
stoi więc ta cholera z niewyparzonym jęzorem na środku… i Ci wszyscy ludzie, którzy tu do mnie zaglądają..
40 tysięcy spojrzeń, 40 tysięcy par oczu, 40 tysięcy par rąk, 40 tysięcy serc..
opowiadam historię (Twoją, tak jakby była moją, by Ci zobrazować). gestykuluję, podskakuję, klaszczę w dłonie, głośno krzyczę o tym, że mi się udało! dostałam tę pracę. o jakiej wielu marzy. właśnie tą. ja. udało się mnie. udało się, bo wierzyłam, bo miałam szczęście, bo ciężko na to pracowałam. lub był to zupełny przypadek i nie pracowałam wcale.. to nie ma znaczenia.
udało się. życie przyniosło mi to szczęście. do cholery jasnej! idę do roboty! dobrej roboty.
koniec. spada kurtyna. ludzie się rozchodzą.
nie wiem w ilu procentach i jak się rozkłada ta liczba, ale bez względu na to..
część ludzi wychodzi i myśli, lub mówi do Kogoś idącego obok.. „mnie też się uda! zobaczysz. mnie też. jutro ruszam na miasto ze świeżym CV, idę z głową podniesioną do góry. wszyscy Warszawscy prezesowie w wysokich, wypucowanych budynkach, uważajcie, bo nadciągam.” i gdyby nie był dorosłym, a dzieckiem to podskakiwałby na co drugą lewą z tej radości..
część z nich idzie z zaciętą miną „wielkie mi co. robote znalazła. bez sensu”
są też tacy co nienawidzą Ciebie od chwili gdy tam weszli. nawet kaptur zaciągają na głowę, by nikt ich nie zobaczył, że tam przyszli.. Oni wychodząc nienawidzą Cię jeszcze bardziej. z różnych powodów. i wcale nie musi być to od razu zazdrość jak wszyscy zwykli mawiać.. myślę, że najczęstszą tego przyczyną jest fakt, że nie lubią sami siebie. nawet nie życia jakie ich otacza, ale samych siebie…
bo gdyby było inaczej, gdyby Cie zwyczajnie nie lubili, bo mają prawo, bo nie jesteś idealna, to nie traciliby czasu na wciskanie się na ten stadion.. 

kiedy wrócisz do domu, będzie jak zwykle. zabawki porozwlane, w zlewie pełno, dzieci nie umyte, albo umyte ale mąż nie wie gdzie są piżamy, Ktoś nesqika rozdeptał na środku salonu, a ty w to wchodzisz bosą stopą. nie możesz zebrać myśli bo z telewizora drze się Tadziu Sznuk  w  „jeden z dziesięciu”.
bierzesz dziecko na ręce i idziesz uśpić. czytasz o Misi Marysi. już rozespana zakładasz koszulę nocną i patrząc jednym okiem myjesz zęby. mówisz mężowi, że jesteś zmęczona i idziesz się też już położyć. On daje Ci buziaka…
zwykły schemat, a większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że to najpiekniejsze co może Ci się zdarzyć..
kiedy Ty przykrywasz się pod nos i przytulasz do małego kochanego, zdrowego ciałka swojego dziecka…
tysiące ludzi tańczy teraz po mieszkaniu, śpiewa pod nosem.. i  obmyśla plan swojego jutrzejszego sukcesu..
inne tysiące siedzą przy komputerach, kanapkach z pomidorem i wysyłają Ci złe myśli o jakich piszesz…
a Ty w swoim domu. tak zwykłym, szczęśliwym domu..
wszystko dzieję się przede wszystkim w Twojej głowie. jeżeli będziesz myśleć, że Ci ludzie co Cię nie lubią, co twierdzą, że jesteś „bez klasy, hipokrytką i słoma Ci z butów wystaje” mają wpływ na Twoje życie i szczęście – to mają.
a jeżeli nawet nie zatrzymujesz się przy tych myślach to ich nie ma. choćby i dziesiątki lalaeczek voodoo już naszyli..
wszystko co w życiu ma negatywną energię a nie jesteś z tym związana w żadnym stopniu – wyrzucaj. bez zastanowienia, bez tłumaczenia, bez wyrzutów sumienia..
pamiętam jak na początku ciąży dostałam maila od pewnej dziewczyny.. napisała, że mam schizofrenie, że jestem taka, siaka i owaka (nie pamiętam dziś już jaka).. jako, że buzowało we mnie wiele hormonów rozpłakałam się. z bezsilności na ludzką głupotą.
była wtedy u mnie moja Mama. patrzy na mnie i pyta..
Czy ta dziewczyna mieszka blisko Ciebie? odpowiadam, że nie. a czy Ty się z Nią kiedyś widziałaś? znowu pada odpowiedź „nie”.
a spotkasz kiedyś? ma jakiś wpływ na Twoje życie? jesteście jakoś związane biznesowo czy blogowo?
nie, nie, nie…
i ta moja Mama tym swoim głosem…
to co ty ryczysz dziecko? o co? o jakąś babe co Cię nie zna a Ty Jej? nie szkoda Ci życia?
w tym czasie byś zdążyła sąsiadkę na kawę zaprosić. sąsiad jest Ci w życiu ważny a nie jakaś tam baba co wypisuje bzdury.
zamknęłam laptopa, wstałam od stołu i zadzwoniłam do sąsiadki… a owej babie życzę jak najlepiej, i może nawet fajna z niej babka.
najważniejsze moja droga M, to być w zgodzie ze sobą. wybaczać ludziom. machać na to ręką. nie rozdrapywać.
nawet jak Ci się w tej pracy nie uda to jeden pomyśli „próbowała, może następnym razem sie uda, głowa do góry.”
a inny „a dobrze Jej, tak się nachwaliła to ma.”..
Kogo z Nich chciałabyś mieć za przyjaciela? o Kogo w życiu warto dbać i zabiegać?
o dobrych ludzi walcz. jak lwica. jak zrobisz źle to idź przepraszaj, tłumacz się , kajaj jak trzeba..
ale nigdy przed tymi, ktorzy na to nie zasługują, którzy chcą rządzić Twoim życiem a swoim nie potrafią dobrze pokierwać skoro tyle w nich zgryzoty..
dbając o swoje szczęście trzeba być silnym, walić głośno pięścią w stół, gdy Ktoś próbuje powiedzieć Ci jak masz żyć. nawet gdyby drzazgi miały zakrwawić Ci ręce. bo jeżeli Ktoś ma czas by wysyłać Ci złe myśli to znaczy, że ma chorą duszę, ciało.
bardzo szkoda mi tych ludzi… 
Chodź po ulicach swego miasta i głośno krzycz, że Ci się udało, że sie obawiasz, boisz czy podołasz, ale idziesz i dasz z siebie wszystko..
nic nam nie jest dane raz na zawsze. ani życie, ani radość, ani dzisiejszy dzień, ani zdrowie…
nie żaluj nigdy, że nie cieszylaś się gdy był na to czas, bo bałaś się ludzi..
Ci których się boisz, nie są Ciebie warci.
głowa do góry. za pół roku zadzwoń do mnie z służbowego telefonu, wyślij zdjęcie z służbowego laptopa jadąc służbowym autem na służbowe wakacje…
niech służą Ci te zmiany na najlepsze i większą śmiałość do życia.
moja droga M tulę Cię do serca najmocniej jak potrafie.. a teraz idę umyć zęby patrząc jednym już okiem, bo północ dochodzi..
j.

_DSC0725

huśtawka – Kid’s Globo