prezentownik na grudzień

Moi Drodzy, wejście w grudzień zobowiązuje i akcent świąteczny musi być.
Zgromadziło mi się tu ostatnio trochę piękności, które sfotografowałam Wam do polecajki prezentowej. Zarówno na Mikołaja jak i na święta Bożego Narodzenia.
Wiadomym jest również, że przewagę mają książki… 🙂
(Te słowa, które są podkreślone, są linkami kierującymi do przedmiotów.)
Od książek dla dorosłych zacznijmy.
„Powrót” Sparksa (nie podaje linka, każdy znajdzie, gdzie akurat lubi kupować) to dla mnie książka – wspomnienie.
Zawsze czytam papier. Nie e-booki czy audiobooki. Ale czas w szpitalu, po wypadku zmusił mnie do słuchania. Mój maż, który absolutnie nie siedzi w mojej tematyce książkowej ściągnął mi właśnie te pozycję. A ja sobie po nocy słuchałam na szpitalnym łóżku.
Mam z nią tak dobre wspomnienia. Dlatego ta pozycja papierowa, a do tego tak wydana, musiała się pojawić na mojej półce. To Sparks w czystym Jego wydaniu.
„Cuda Codzienności” Paszyńskiej są przede mną. Ja Paszyńską bardzo lubię i płynę po Jej książkach, zatem w ciemno polecam. I choć nie jest to świąteczny romans, to okładka świąteczna. Dla miłośników książek – super!.
„Jedzenie i inne namiętności” Mai Sobczak to intymna książka kucharska. Jakże ona jest opatrzona słowem… Coś wspaniałego. Dla tych, którzy kochają gotować i karmić się nie tylko potrawą ale także literaturą i obrazem. Polecam Wam z całego serca profil instagramowy Mai – qmamkasze.

A dla dzieci…
„Jak Winston uratował święta” – każdy grudzień i kalendarz adwentowy połączony jest dla nas z książką podzieloną na rozdziały. Ukochaną jest „Prezent dla Cebulki” – jakże ja te książkę kocham!!! W tym roku czytamy Winstona. A co fantastycznego ma ta pozycja? Że po każdym rozdziale jest zadanie adwentowe. Super pomysł. Coś plastycznego do zrobienia. Fajnie, porządnie wydana.
„Ulica Siedmiu Mikołajów” to świąteczna opowieść pełna ciepła i magii, którą otulają przepiękne ilustracje. Mamy jedną półkę poświęconą tylko na grudniowe książki i nie wyobrażam sobie aby jej tam zabrakło. Przywędrowała do nas z przepięknej księgarni ze Szczecina. Miejsca w którym możecie spotkać i moje książki stacjonarnie.
Polecam profil na instagramie „Kamienica w lesie.” A książkę można zakupić tutaj.
To księgarnia, która wybiera wyjątkowe książki. Możecie mieć pewność, że wszystko co tam znajdziecie będzie magiczne. To miejsce najpiękniejszych literackich wydań.
„Wielka Panda i Mały Smok” to można powiedzieć „siostra/brat” zjawiskowej książki „Chłopiec, kret, lis i koń”, która skradła serca wszystkich. Jest tak samo wydana i oparta na tej samej formie. Jej czerwona oprawa powoduje, że idealnie komponuje się ze świątecznym klimatem i prezentami. A sprezentować Komuś obie te pozycje – no ja bym była takim prezentem zachwycona. Moje klimaty oczekiwań.
„TRU” to przepięknie zilustrowana przez naszą zdolną Emilię Dziubak historia zajączka, który boryka się w swoim życiu z problemami realnego świata. Z podziałem świata na rasę, majętność, miejsce zamieszkania, podziały szkolne ale i też wiele pięknych doznań młodego człowieka – zajączka. Fantastyczny pomysł na opowieść. No a ilustracje? Nie trzeba zachwalać.
„Lukrecja” to książka Anne Goscinny, córki Rene – autora Mikołajka.
Książka napisana w podobnym stylu, lecz tym razem główną bohaterką jest dziewczyna.
I choć dzieci często nieudolnie chcą powielić sukces rodziców, tak Anne się to udało.
Cudna pozycja książkowa.

Biżuteria.
Oplotka. Ja, która nigdy nie pamięta o zakładaniu biżuterii… Ja, która jak coś założy to chodzi w tym latami… Ja, odnalazłam ideał biżuterii. 4 w 1. Na szyję, na stopę, na nadgarstek i jako opaska na włosy. Bierzesz jedną rzecz na wakacje i masz wszystko. Przepięknie wykonane.
Już od dawna sobie je oglądałam i nie mogłam zdecydować się na kolor…
Dla mnie – mistrzostwo świata.
„Layette” ANIMALKINGDOM to kolekcja inspirowana miłością rodzicielską.
Na głównym wisiorku można wybrać grawer niedźwiedzicy przytulającej małe lub konstelacje gwiazd. Ilość gwiazdek obok to nasze dzieci. Ja mam dwie gwiazdki.
Myślę, że to cudny prezent od męża dla żony. Do wyboru złoty lub srebrny.
Wykonany z wielką dokładnością i precyzją.

Kalendarz na 2022 to mój ukochany Mysi Ogonek, któremu ilustracje robi Kasia Goraj Stróżyńska. (ilustratorka książki „liść”)
U mnie w kuchni od kilku lat, co rok gości na ścianie.
I co rok wycinam sobie te ilustracje i zostawiam. Można nimi ozdobić ściany, dołożyć do prezentu itp…

Świeca MOA AUTUMN to zapach na pół wsi. Teraz czekam na edycję limitowaną WINTER MOOD.

Moi Drodzy, wszystko to czego nie wymieniłam, a widzicie na zdjęcia to moje ukochane miejsce do zakupów przed świętami – BOKADO.
Bo tam znajduję wszystko to, co dołączam do prezentów.
Świece, kule do kąpieli, (marka bomb cosmetics – jak to pachnie!! a cena tak przystępna.) kartki świąteczne (w tym roku rewelacyjne!), pudełeczka/puszki, torebeczki, bileciki prezentowe, zawieszki choinkowe z Mailega
Kalendarze adwentowe z herbatami. Już w tamtym roku miałam te przyjemność. Każdy wieczór, po całym dniu parzyłam sobie herbatkę – niespodziankę. Jakiż to był smak świąt.
I tak pięknie wykonane. Adwentowa ozdoba kuchni. Nie tylko dzieci mają radość.
A dla maluszków idealnym prezentem będzie zestaw dla „wróżki zębuszki”.
Ta myszka z plecakiem na ząb, ale i puszeczka na ząbek pod poduszkę.
Maileg to wybitne dzieło zabawkowe jak na XXI wiek. To przepiękny powrót do natury, szlachetnej estetyki, ponadczasowe piękno.
Jeśli czegoś nie opisałam – pytajcie.
W ogóle Bokado ma taki dział „święta”. Zobaczcie te kubki, talerzyki świąteczne. Te dzienniki (jak one są wydane!), piernikowe czekolady do picia w puszce, ozdoby!
No ja bym kupiła wszystko. Link do tego działu zostawiam TUTAJ.

Ach! Miś. To miś, którego mój syn dostał od córki naszych przyjaciół.
Wspaniałej zastępczej Mamy moich dzieci, która pomaga nam jako Nania.
Raz jak Benio pojechał, to wrócił po tygodniu. Tak Im tam dobrze.
Zatem nasza Kochana Lola robi tak piękne misie. Wiem, że je gdzieś wystawiła.
Piszcie z zamówieniami do Jej Mamy Madzi – TUTAJ.






dynia

Zawsze lubiłam cukinię. Przychodził koniec lata, jesień, a ja zabierałam się za wszystko co można zrobić z cukinii. Placuszki, ciasto, zapiekanki.
Jednak tej jesieni zwariowałam na punkcie dyni. Korci mnie jeszcze aby dać się porwać pigwie.
I wszystko co robię, robię zawsze z kwestią smaku. Nigdy się nie zawiodłam.
Ta babka to mistrzostwo świata!!! Pobiła wszystkie jakie dotychczas jadłam.
Ja włożyłam to do formy babki, ale piecze się go w zwykłej okrągłej formie.
Na zdjęciach z kwestii to moja ulubiona zupa dyniowa z dodatkiem mleka kokosowego
(ja dodaje połowę porcji z przepisu mleka kokosowego).
„Ciasto Dyniowe”, „sernik dyniowy” na spodzie oreo, i przepyszna „tarta na cieście francuskim z pieczoną dynią i fetą” (zamiast szałwii ja dałam kolendrę. Można bazylię czy co się lubi.) Przepis jest prostszy niż w opisie. Rozkładasz gotowe ciasto, nakładasz wcześniej podpieczoną dynię. 10 minut. Potem nakładasz resztę i pieczesz różnie. Obserwuj. Ja piekłam 25 minut jeszcze. Jakby coś to pytajcie 🙂

Oczywiście dyniami ustroiłam dom i zapachem dyni wypełniłam pokoje i kuchnię, kupując świeczkę wanilia, dynia i burbon.
Już za chwilę wytniemy dynie na halloween.
Dynio jesteś w tym roku moją jesienią.

A w Douglasie znalazłam kosmetyki z dodatkiem dyni, aby dopełnić tego szczęścia i zrobić sobie jesienne SPA.
Płyn do kąpieli o zapachu dyni i jaśminu z AA.
Krem do rąk dynia i jaśmin. (w super cenach)
Maska na twarz z dyni marki TooCoolForSchool. Piękna.
Albo taka wersja z Mediheal, też piękna i tańsza.
Krem z Ingrid też dyniowy.
Jestem w szoku, że jest tyle kosmetyków z dodatkiem dyni.
Zresztą wszystkie propozycje możecie zobaczyć na stronie Douglasa.

Czy Wy wiecie, że dynia należy do warzyw niskokalorycznych?
Czyli jemy i się tylko cieszymy z dostarczanego nam białka i błonnika pokarmowego.
Wapnia, magnezu, selenu, potasu, cynku oraz witaminy A, C i E a także kwasu foliowego i niacyny.

A Wy? Za co kochacie dynie?



czekoladowa gwiazdka

Powoli myślę o Wigilii w oranżerii.
Kupiłam kawałek płyty i koziołki. Potraktowaliśmy to olejem białym i tadam! Zmontowałam wygodny stół. Chcesz rozstawiasz, nie chcesz, ściągasz blat, opierasz o ścianę i jest miejsce do tańca…

Ale zanim przystroję jego blat i rozłożę świąteczną zastawę,  z wielką rozkoszą oddaje się tutaj innemu rzemiosłu… 

 Pakowanie słodkości w otoczeniu zaszronionego świata, może dać tak wiele przyjemności..
Ciężko się było powstrzymać przed otwarciem każdego pudełeczka i wyjedzenia z boczku, niepostrzeżenie jak myszka…
Najbardziej kusiła mnie ta duża czekolada gorzka ze śliwkami i cynamonem… Zapakowałam ją Babciom. Wydawała mi się taka właśnie klasyczna i zarazem świąteczna. I to opakowanie. Takie dystyngowane, minimalistyczne z klasą… Piękna
Dzieciom – wiadomo, dziecięce… Chrup, Chrup, Marshmallow i  Mocno Mleczna z karmelizowanymi migdałami. Choć wiem, że miłością największą zapałają do tej małej tabliczki z piankami marshmallow… Powiem Wam w tajemnicy, że je podjadłam wcześniej i ta dziecięca Chrup, Chrup z wafelkami, to mój faworyt… Także niech oni tam się cieszą piankowymi, bo ja w tym czasie, na spokojnie owe wafelkowe chrupać będę…
Karmellove love urocze w swojej postaci. Zarówno we wnętrzu jak i opakowaniu. Niestety nie uszczknęłam. Ale karmel to ja ubóstwiam, więc…. już się zawczasu oblizuję.
I pralinki, i kula, i baryłki… Taki mi się przy tym pakowaniu miły nastrój udzielił, bo ubranka mają wyjątkowo świąteczne i dopracowane w każdym detalu…
I każdy coś dla siebie znajdzie. Ten, który lubuje się w kolorze, jak i ten, który klasykę ponad wszystko wielbi…
A Torcik Wedlowski, to gdy zamknę oczy, widzę całą swoją młodość… Czasy licealne… Spacery przy Wiśle.
Biegło się na przerwie po torcik i kroiło w te trójkąciki. Taki był podzielny i nam te lata beztroski dodatkowo uprzyjemniał.
Tegoroczna szata graficzna Wedla, paleta wytworności i połączeń smakowych może być idealnym dodatkiem do prezentu… Może być tą słodkością, która ofiaruje raj nie tylko dla podniebienia, ale i dla oka obdarowanego…
A Wy? Jaki jest Wasz wybór w wachlarzu świątecznych propozycji Wedla?
__________________________________________________
Jeśli istnieje na świecie wartość największa, to jest nią dobro.
Dobro nieodłącznie wędruje ze zdolnością dzielenia się z innymi.
Dziękuję Wedlowi, że odpowiedział tak chętnie na moje zapytanie.
Animatorka mieszkająca w mojej wsi – Karolka Krejzolka, która charytatywnie jeździ do szpitala onkologicznego (i nie tylko – człowiek orkiestra) zapytała mnie o książki do paczek prezentowych.
Na końcu brakowało już tylko słodyczy… Wtedy wpadła mi do głowy myśli… E.Wedel!
I tak wczoraj przywędrowały do mnie kartony słodkości.
Dziękuję też Oli, która mi to wszystko spakowała i wysłała…
Każdy z nas widzi na świecie rzeczy, które chce zobaczyć…
Nie wiem jak wielkie musi być we mnie pragnienie ujrzenia raju, bo wszystko co się dookoła mnie dzieje, nosi w sobie tyle serca i dobroci…
Wedlu – raz jeszcze – niech Ci się szczęści! Dziękuję.